Olgierd Żmudzki, UFO, ciemna materia i układ słoneczny cz. 2
Od Redakcji:
Publikujemy tekst pana Olgierda Żmudzkiego pt. „Wszystko o UFO” oraz „Układ Słoneczny – nowa teoria powstania” jako materiał poglądowy i spekulatywny. Redakcja KMF Sagitta nie podziela wszystkich przedstawionych w tekście tez i hipotez. Publikacja nie oznacza akceptacji ani potwierdzenia słuszności zawartych w niej koncepcji. Nie ponosimy odpowiedzialności za treść artykułu, zawarte w nim opinie, teorie oraz ewentualne błędy merytoryczne czy faktograficzne. Tekst publikujemy w duchu otwartej dyskusji nad zjawiskami UFO i niekonwencjonalnymi hipotezami. Zachęcamy czytelników do merytorycznej polemiki i dzielenia się własnymi spostrzeżeniami w komentarzach. Wszelkie podobieństwa do innych publikacji mają charakter przypadkowy lub wynikają z powszechnej dostępności cytowanych idei. Zapraszamy do lektury i dyskusji.
Zasygnalizowaliśmy w pierwszej części tych rozważań rolę innego wymiaru w wyjaśnianiu zjawisk UFO. Hipotezę taką przedstawił w latach sześćdziesiątych minionego wieku Jacques Vallée. Nie została ona w pełni przyjęta ze względu na fundamentalne pytanie, które się w związku z nią nasuwa: gdzie jest ten inny wymiar, z którego przychodzi do nas UFO?
Zgodnie z przedstawioną w naszych rozważaniach hipotezą, że UFO składa się z ciemnej materii i właśnie z tego świata do nas przybywa, problem staje się znacznie bardziej zrozumiały. Zanim jednak przyjrzymy się bliżej połączeniu zjawisk UFO z ciemną materią, musimy przedstawić pewną koncepcję wyjaśniania trudnych zjawisk i faktów – a mianowicie problem starożytnych kosmitów.
- Starożytni kosmici
Problem istot, które przybyły do nas z gwiazd i dokonały wielu spektakularnych działań, był i nadal jest sednem działalności literacko-badawczej Ericha von Dänikena. Jego książki zyskały rzesze czytelników, którzy podzielają jego poglądy. Autor od kilkudziesięciu lat podróżuje po świecie i dokumentuje różne zastanawiające zjawiska oraz fakty. Należą do nich m.in.:
- 1000 posągów postawionych na rampach Wyspy Wielkanocnej,
- konstrukcje z kilkunastotonowych kamieni wypełniające kilkadziesiąt wysepek na Oceanii,
- kamienie otulające Stonehenge,
- dziesiątki elementów konstrukcyjnych na płaskowyżu Puma Punku,
- setki rysunków wyżłobionych na pustyni Nazca,
- a przede wszystkim piramidy – zarówno te w Egipcie, jak i te w Ameryce Środkowej.
Opis tych faktów Däniken zawarł w kolejnych książkach. Hipoteza, która jego zdaniem wyjaśnia te zjawiska, zakłada przybycie istot z innych układów słonecznych. Przybysze mieli podejmować różne działania, a następnie powracać na swoje rodzime planety.
Hipoteza ta jest jednak bardzo wątpliwa. Po co przybysze z gwiazd mieliby na przykład stawiać posągi na Wyspie Wielkanocnej? Co miałoby nimi w tej sprawie kierować?
Jeszcze gorzej wygląda problem ze stawianiem piramid. Gdyby na plac budowy w Egipcie dostarczano kilkunastotonowe bloki co 12 minut, to budowa trzech wielkich piramid zajęłaby około 100 lat! Czy przez cały ten czas kosmici mieliby być obecni przy tych budowach? A musieliby być obecni także przy stawianiu piramid w Ameryce Środkowej!
Pomysł Dänikena wydaje się wręcz nielogiczny – przy zachowaniu szacunku dla niego za opisanie wielu interesujących faktów i zjawisk. Zarówno on, jak i jego zwolennicy posługują się hipotezami, które w istocie nie wyjaśniają opisywanych faktów. Przeczą im także inne zjawiska.
Od kilkudziesięciu lat na polach uprawnych pojawiają się figury o różnych wzorach, wykonywane przez jakieś wyspecjalizowane urządzenia. Warto tu przedstawić okoliczności ich powstawania. Kiedyś nad takimi polami na południu Anglii leciał samolot. Wzorów nie było. Gdy pilot zawrócił, zauważył, że w miejscu, gdzie ich wcześniej nie było, nagle się pojawiły. Pojazd, który tworzył te wzory, był niewidoczny.
W powietrzu piloci armii USA obserwują pojazdy wykonujące manewry i osiągające prędkości dla nich niedostępne. Czy oznacza to powrót kosmitów? Däniken tego dziwnie nie komentuje.
Co jakiś czas problem pojawia się nawet w naszym codziennym życiu. Na kilku kontynentach w naszych mieszkaniach giną skarpetki. Zamiast pary pozostają pojedyncze egzemplarze. Ale dlaczego oni to robią? Możemy przypuszczać, że dają nam w ten sposób znak, iż istnieje inny, równoległy świat.
Inny przykład to kable w rozmaitych naszych urządzeniach elektronicznych. Czy ktoś się poważnie zastanawia, dlaczego nieraz są tak poplątane? Dlaczego jest na nich czasem nawet kilka węzłów? Działania takie na ogół przypisujemy krasnoludkom lub trollom.
- UFO z ciemnej materii
Przedstawiliśmy w pierwszej części hipotezę, że UFO to istoty z ciemnej materii odwiedzające nasz barionowy świat. To nie istoty z innych planet lub galaktyk nas odwiedzają i działają, lecz nasi najbliżsi sąsiedzi z ciemnej materii, istniejącej w innym wymiarze. Ta materia oddziałuje na nasz świat swoją masą oraz faktem, że nasza materia jest dla niej przezroczysta. Dla istot z innego wymiaru nasza materia nie posiada masy. Wynikają z tego ważne wnioski.
Tubylcy z Wyspy Wielkanocnej podobno widzieli działania przybyszów, którzy tworzyli posągi przenoszone w powietrzu na miejsca, gdzie potem stały. Możemy się w związku z tym domyślać, w jaki sposób przenoszone były przez egipskich kapłanów – w istocie istot z ciemnej materii – kilkunastotonowe posągi, które obecnie ozdabiają egipskie świątynie. Podobnie można wyjaśnić, w jaki sposób wycinano w kamieniołomach bloki skalne do budowy piramid i transportowano niektóre z nich z odległości nawet 1000 km.
To właśnie niewidoczne dla nas urządzenia tworzyły przed kilkoma laty figury w zbożach. To oni – dla nas niewidoczni – kradli nam skarpetki i inne przedmioty, robiąc nam, jak małe dzieci, psikusy.
Warto wyjaśnić teraz wydarzenie, jakie miało miejsce w 1947 roku w Roswell w Stanach Zjednoczonych. W milionach publikacji pisze się tam o awarii jakiegoś kosmicznego pojazdu. A tymczasem pojazd z ciemnej materii nie mógł się rozbić – mógł jedynie wrócić do swojego świata. Jakaś awaria jednak wtedy nastąpiła. Pojazd po prostu zrzucił „kostium” z barionowej materii, jaki przybrał w naszym świecie, żeby stać się dla nas widzialny.
Jaki to był materiał pozostawiony przez istoty z innego wymiaru, stanowi do dziś jedną z największych tajemnic rządu Stanów Zjednoczonych.
Cz. 3. UFO, ciemna materia i człowiek
W niektórych analizach pochodzenia człowieka pojawiają się głosy, że w dużym stopniu jesteśmy sztucznymi istotami. Czy rzeczywiście jesteśmy sztuczni? I czy istoty z innego wymiaru mogły wpływać na rozwój naszego gatunku?
Zauważmy, że przed około 3 milionami lat nasi praprzodkowie mieli mózg podobnie duży jak współczesne małpy. Niedawne badania doprowadziły do odkrycia różnych hominidów, żyjących niemal współcześnie z naszym gatunkiem, które miały mózgi podobne do naszych sprzed 3 milionów lat. Nie rozwinęły się one jednak.
W tym samym czasie zarówno nasz gatunek, jak i neandertalczycy zwiększyli masę mózgu aż pięciokrotnie. Ktoś na taki rozwój musiał wpłynąć. A w takim rozwoju pojawia się wiele barier – na przykład fizjologiczna.
Nasze kobiety zostały przecież zmuszone do rodzenia noworodków z głową posiadającą spory mózg. Tylko takim sposobem – przez kogoś wcześniej wymyślonym – można było problem rozwoju dużego mózgu rozwiązać. Efektem tego była trwająca pół roku całkowita bezradność niemowląt oraz trwająca kilkanaście lat niesamodzielność naszych dzieci. W całej przyrodzie nie ma zwierząt z tak bezradnymi młodymi!
Czy sama przyroda wymyśliłaby takie rozwiązanie problemu dużego mózgu? Dlaczego nic takiego nie stało się z małpami? A także z hominidami żyjącymi jeszcze stosunkowo niedawno?
Równie ważną sprawą było wyposażenie naszej rasy w możliwość używania języka. W związku z tym pojawiły się dwa istotne problemy.
Pierwszym było nagłe obniżenie anatomiczne krtani. Efektem takiej zmiany były nierzadkie przypadki uduszenia – zadławienia się pokarmem. Trudność tę rekompensowała jednak możliwość wydawania bardzo zróżnicowanych dźwięków. Dało to szansę na tworzenie dowolnej ilości języków, co nastąpiło w ciągu minionych 500 tysięcy lat. Wykorzystaliśmy tę możliwość także do śpiewania, więc mimo zagrożenia życia zadławieniem się, zmiana w sumie się nam opłaciła.
Cała operacja była działaniem ewidentnie sztucznym, gdyż przyroda sama z siebie nie przeprowadziłaby takiego manewru – bo po co? Powinniśmy w końcu zauważyć tę sztuczną interwencję w naszej ewolucji.
Kolejnym problemem było pojawienie się części mózgu przystosowanej do posługiwania się językami. Małpy nie mają opuszczonej krtani umożliwiającej generowanie kontrolowanych dźwięków, ani ich mózg nie posiada regionu sterującego posługiwaniem się językiem. Ktoś naszemu gatunkowi wyraźnie sztucznie to zapewnił.
Kolejnym problemem była sprawa exodusu części plemion naszych przodków z Afryki. Nagle, przed około 100 tysiącami lat, zaczęły one masowo opuszczać ten kontynent. Nie wszystkie jednak. Zwróćmy teraz uwagę, że nasza rasa dzieli się na cztery grupy posiadające różne DNA. Jedne plemiona pozostały w miejscu zamieszkania, czyli w Afryce. Trzy pozostałe dostały od kogoś silne bodźce do zmiany miejsca zamieszkania. Plemiona te zaczęły zaludniać inne kontynenty.
Dlaczego pojawiła się taka chęć? Po co mieliby nagle opuszczać Afrykę? Z jakiego powodu zaczął się ten cały proces, który doprowadził do zasiedlenia przez nas prawie całej Ziemi? Zasiedlanie innych kontynentów było związane z olbrzymim ryzykiem. Nasze noworodki do pół roku są całkowicie bezradne, a przez kilkanaście lat posiadamy nie w pełni samodzielne dzieci. To ważne przyczyny, by nie zmieniać nagle miejsca zamieszkania. Gdyby nie ewidentny, sztuczny bodziec z czyjejś strony, zapewne nasi przodkowie nie ruszyli się z miejsca zamieszkania w Afryce.
Istotom z ciemnej materii chodziło zapewne o stworzenie sytuacji, w której każdemu z nich na różnych kontynentach odpowiadałby jeden mieszkaniec naszej rasy. Oni już dawno zasiedlili wszystkie kontynenty w swoim świecie pozostającym w innym wymiarze. Gatunek istot, jaki wyhodowali – czyli nas – żył i działał tylko na południu Afryki.
Żeby nas zobaczyć, istoty te musiały udawać się do „swojej” Afryki. Podobnie jak my w naszym świecie jeździmy do Afryki, żeby zobaczyć żywego lwa. Musiało to ich denerwować, więc doszli do wniosku, że trzeba rozproszyć naszą rasę po całym naszym świecie – co przy pomocy wspomnianego exodusu uczynili.
Obserwacja naszego świata jest dla nich czymś, co nazwalibyśmy rozrywką. Przykładem mogą być wyczyny ich pojazdów, które ścigają się z samolotami – głównie armii USA – wykazując, jak wielki potencjał mają w manewrach i szybkości. Przypomina to zabawy, w jakie bawimy się z naszymi zwierzętami – na przykład rzucanie psu kija, który następnie aportuje. Nasz świat jest dla nich czymś w rodzaju Zoo.
Podsumowanie
Istnienie istot z ciemnej materii, które w dowolnej chwili mogą nas odwiedzać i działać w naszym świecie, wyjaśnia wszystkie problemy interpretacyjne, które gnębiły miłośników teorii Dänikena. Wszystko wskazuje na to, że to one naszą rasę stworzyły, a z czasem rozmieściły na wszystkich kontynentach.
Możemy się domyślać, że w przeszłości bawiły się naszym zwierzęcym światem, doprowadzając do powstania dinozaurów, a nieco później kangurów i misiów koala w Australii. Przecież od scalenia naszej materii z ciemną materią 4,5 miliarda lat temu musieli się bardzo nudzić.
Kategorie:
- Akcje
- Fandom
- Fantastozofia
- fantastyka
- Fantastyka i Science Fiction
- Historia
- Kultura
- Kultura / Hobby
- Ogólne
- Online
- Paleoastronautyka
- Popkultura
- przemyślenia
- Publicystyka
- Sprawy klubowe
- UFO/UAP
- Własna twórczość
Tagi:
- #antropogeneza
- #artefakty
- #ciemna materia
- #cywilizacje
- #człowiek
- #dyskusje
- #fandom
- #fantastyka
- #gatunki
- #gwiazdy
- #hipoteza rezerwatu
- #Hipotezy
- #inne światy
- #inne wymiary
- #klub miłośników fantastyki
- #KMF SAGITTA
- #kmf12
- #kmfsagitta.pl
- #kosmos
- #lato z Sagittą
- #manipulacje
- #nauka
- #obcy
- #Olgierd Żmudzki
- #planety
- #popkultura
- #publicystyka
- #Sagitta
- #sagittarianie
- #sprawy klubowe
- #starożytni kosmici
- #sztuczna inteligencja
- #Twoja wizja fantastyki
- #UAP
- #UFO
- #własna twórczość