Przewijanie do góry

Mad Dogs – recenzja Komiksem po łapach

07/20/2026 | Cthulhu

Dziś polmanga z motywami LGBT. Jeśli ci przeszkadza któryś z tych elementów to widać nigdy nie miałeś kontaktu z komiksem niezależnym. 

W nieokreślonym z nazwy mieście dochodzi do serii morderstw. Sprawą zajmuje się detektyw Caleb Williams. Wyróżniają go trzy rzeczy. Jest synem szefa. Tak, mamy tu do czynienia z nepotyzmem. Po godzinach jest muzykiem i do pracy przychodzi w stroju scenicznym. Oraz potrafi wstrzymywać czas kosztem swojego stanu zdrowia. Dlatego musi blisko współpracować z medykiem imieniem Lynn. Pierwszy tom to nic innego jak rozstawianie pionków na szachownicy. Dopiero drugi rozwija fabułę. To z niego dowiadujemy się, że sprawa, którą się Caleb zajmuje jest ściśle związana z jego przeszłością. Niestety sporo tu mangowej sztampy. Po drugim tomie widzę już ograne schematy i wydaje mi się, że wiem w jaką stronę pójdzie fabuła i chciałoby się jakiś zwrot fabularny. Nie mam żadnej wątpliwości, że seria inspirowana jest Akirą oraz anime z uniwersum Macross. Chociażby Caleb ze swoją namiętnością do gitary przypomina Basara Nekki z Macross 7, a Lynn Cooper dzieli imię z Lynn Minmay, czyli jedną z najbardziej ikonicznych postaci żeńskich uniwersum Macross.    

Recenzja dotyczy dwóch pierwszych tomów polmangi, które zakupiłem na ostatnich Podziemnych Kocurach. Moją uwagę zwróciło dobre wydanie i pierwszorzędna kreska. Wydaniem nie powstydziłoby się żadne polskie wydawnictwo mangowe. Kolorowa obwoluta z błyszczącego papieru sama w sobie wygląda bardzo przyzwoicie, choć wolałbym polskojęzyczny opis, a niestety jest on angielski. Moje umiejętności matematyczne podważa tutaj przelicznik ceny. Otóż pierwszy tom okładkowo kosztuje 35 zł lub 25 euro (na stronie 40 zł), a drugi 50 zł lub 30 euro. Jeśli komuś nie odpowiadają ceny to może przeczytać oba za darmo na stronie maddogscomic.com, a także można kupić tam trochę merchu. Nadruk obwoluty nachodzi na skrzydełka, z których możemy się dowiedzieć czegoś o twórcy i są tam namiary na niego. Tekturowa okładka ma inny wzór nadruku na obu tomach, które mają różną grubość. Pierwszy tom liczy 128 stron, a drugi 180. Nie znalazłem żadnych błędów w tekście dzięki czemu wypada on lepiej niż w przypadku niektórych wydawnictw, którymi się obecnie zajmuję. Ostatni rozdział to zupełnie niezależna opowieść w klimatach fantasy pt. “The Memory of you” stworzony na Global Comic Awards 2025 i nagrodzony “Mastery Awards”. Jeśli ktoś koniecznie szuka tego mitycznego LGBT to musi zajrzeć do galerii znajdującej się na końcu drugiego tomu.

Kreska jest tak mangowa jak tylko się da. Ten gatunek komiksu nazywamy polską mangą, lub w skrócie polmangą. Nie brak tam nawet japońskich onomatopei, ale to nie jedyne podobieństwa. Niektóre postacie żeńskie wyróżniają się swoim ekscentrycznym ubiorem. Szczegółowość budynków, urządzeń i przestrzeni użytkowej można porównać chyba tylko z takimi tytułami jak Akira. Podobnie mangowe są fryzury. Mówiąc krótko, gdyby położyć tomiki na półce z mangą to niczym by się nie wyróżniały. 

Autorką Mad Dogs jest Weronika Mieczkowska ukrywająca się pod pseudonimem v-0-3. Jest twórczynią komiksów i ilustratorką. Absolwentką uczelni artystycznej. Przynajmniej do 2021 roku publikowała na WebToonie serię Paper Roses. Publikuje też na Instagramie pod pseudonimem vi zero three. I to tyle co udało mi się dowiedzieć. 

Jak wspomniałem, Mad Dogs zawiera motywy LGBT. Jednak w tych tomikach całe to LGBT jest strasznie na siłę. Lynn jest niczym mniej niczym więcej jak kobietą w męskiej skórze. Jest drobny i emocjonalny. Ma delikatne rysy twarzy i nieco dłuższe włosy. Gdyby nie męskie zaimki byłby stereotypową kobietą lubiącą ubrania unisex. Zestawiając go z Alex, która pełni funkcję analityka jakoś nie odbiega od niej drastycznie. Zresztą kto wie? Manga nie raz i nie dwa fundowała nam dziewczynę ukrywającą się pod męskimi personaliami. 

Podsumowując, Mad Dogs to całkiem przyzwoicie się zapowiadająca seria, która będzie musiała mieć jeszcze przynajmniej trzy tomy, aby rozwinąć i zamknąć wątki. Jest to seria czerpiąca z mangowej klasyki jak Macross i Akira. Polecam Mad Dogs miłośnikom fajnej kreski, którym nie przeszkadza sztampa, ten dziwny mangowy humor i elementy LGBT.

Plusy:

  • mangowość,
  • postacie,
  • klimat.

Minusy:

  • sztampa,
  • gdzie promocja?

Grafika: 3/3.

Fabuła: 2/3.

Ocena: 8/10.

Recenzja Mario na kanale Komiksem po łapach:

Kategorie:

Tagi:

Ten wpis nie należy do żadnej specjalnej grupy.

Komentarze z Kosmosu

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry