Emma – recenzja Komiksem po łapach
Co się stanie, gdy wyślemy yamato nadeshiko do wiktoriańskiej Anglii? Otrzymamy Emmę.
Emma jest pokojówką w domu emerytowanej guwernantki, pani Stowner. Pewnego dnia z niezapowiedzianą wizytą wpada do niej jej były uczeń William Jones. Emma i William od pierwszych chwil mają się ku sobie, lecz jest pewien problem. Emma wywodzi się z wiejskiej biedoty, a William z bogatej rodziny kupieckiej z ambicjami wejścia do arystokracji. Nie trzeba wiele, aby dostrzec przyszły mezalians. Zwłaszcza, że pani Stowner naprawdę martwi się o przyszłość swojej podopiecznej, którą traktuje bardziej jak córkę niż służącą. Z kolei głowa rodu Jones ustala właśnie przyszły ożenek Williama z członkinią rodu Campbell, co ma wzmocnić pozycję obu rodzin. W trakcie fabuły możemy zobaczyć jak wyglądał świat w trakcie przemian. Społeczeństwo już nie do końca jest klasowe, ale jeszcze nie nowoczesne. Niestety, autorka postanowiła zakończyć serię zdecydowanie zbyt wcześnie przez co pozrywała wątki. Dlatego trzy ostatnie tomy to spinoffy. Zbiory opowiadań starające się pozamykać to i owo, i bardzo dobrze. Chociażby taka Eleonor sobie nie zasłużyła na traktowanie, jakie ją spotkało i należało się jej bardziej pozytywne zakończenie. W innych widzimy przejażdżkę rowerową, że pani Stowner była kiedyś szczęśliwa, albo jak działała edukacja w elitarnych szkołach.
Manga ma charakterystyczną i jednocześnie szczegółową kreskę powstałą przy pomocy ołówka. Każdy tom zaczyna się od pocztówkowego rysunku z epoki. Autorka dużą wagę przykłada do wyglądu i estetyki. To jak układa się materiał na ciele trudno ocenić inaczej niż niesamowite. Różne klasy społeczne mają różne style ubioru i wzorce zachowań. Interakcje społeczne są równie bogate, ale nie w słowach, tylko w spojrzeniach i działaniach. Architektura zasługuje na miano niezależnego bohatera. Bogate miejsca mocno różnią się charakterem od biednych, gdzie ludzie posługują się własną gwarą.
Autorką Emmy jest Kaoru Mori. Specjalizuje się w mandze historycznej. Jest znana z nieśmiałości i braku chęci do udzielania wywiadów. Choć w 2014 roku odwiedziła Finlandię i wzięła udział w imprezie Animecon odbywającej się w Kuopio. Jeśli komuś po tych dziesięciu tomach mało pokojówek to może sięgnąć też po inną mangę jej autorstwa, czyli niewydaną u nas Shirley, ale jeśli chciałby raczej skupić się na przepięknej kresce to poleciłbym raczej Opowieść panny młodej.
Po tym wychwalaniu fabuł i kreski należy przejść do wydania, a to jest powiększone i przeciętne. Całość mieści się w 10 tomach, ale główna historia zajmuje jedynie 7 tomów. Jak wspomniałem pozostałe trzy to spinoffy. Na końcu każdego rozdziału są sequele o postaci jednostronicowych najczęściej zabawnych historyjek odnoszących się do rzeczonego rozdziału. A na końcu tomów autorka dzieli się z nami aktualnymi inspiracjami. Miękkie okładki są stylizowane na książki z epoki i niewiele się od siebie różnią. Za to obwoluty to istne cudo. Każda, poza ostatnim tomem, zachodzi rysunkiem na skrzydełka. Mangi liczą po około 200 stron. Jedynie tom 7 jest grubszy. Wydawnictwo Studio JG nie ustrzegło się błędów typu podwójnych spacji lub ich braku, ale poza tym niczego więcej nie dostrzegłem. Manga ukazywała się w Japonii od 2002 roku do 2008, a w Polsce od 2013 do 2015. Na świecie została ona całkiem ciepło przyjęta, zwłaszcza na Wyspach Brytyjskich. W Polsce przeszła bez większego echa do tego stopnia, że gdy kilka lat temu postanowiłem sobie ją dosztukować sprzedawca się zdziwił, bo nigdy do tej pory nie sprzedał na raz więcej niż jednego tomu. Dziś Emma ma pewne niewielkie grono fanów.
Autorka Emmy jest najprawdziwszą maniaczką historii. Akcja zaczyna się u schyłku XIX wieku, a ostatni rozdział rozgrywa się po śmierci królowej Wiktorii, czyli na pewno po styczniu 1901 roku. Okres jej panowania kojarzy się z olbrzymimi przemianami społecznymi, gospodarczymi i technologicznymi. Anglia nadal jest państwem hierarchicznym, jednak polegająca na własności ziemskiej stara arystokracja podupadła, a w siłę urosła warstwa przemysłowa i kupiecka. Wywróciło to dotychczasowe sztywne zasady, ale i tak wszyscy usiłowali utrzymać pozory. Z tego powodu wszyscy projektowali na Williama swoje obawy i nadzieje, a jego ojciec nie mógł powiedzieć “Wasze bale wykańczają mi żonę. Odwalcie się!”. Musiał wysłać ją na wieś pod pozorem leczenia choroby płuc, gdzie ta przebywała pod fałszywym nazwiskiem. Dla Campbellów podobnie problematyczne było samo spoufalanie się z Jonesami. To samo można powiedzieć o technologii. Już na pierwszych stronach widzimy zainteresowanie Williama nowoczesną techniką. Zamówiony przez niego aeroplan wydaje się zbyt nowoczesny jak na ten moment historii. Zwłaszcza, że w ostatnim tomie Hakim posiada maszynę bardziej zbliżoną do samolotu braci Wright, których lot odbył się w 1903 roku. Widać tam silnik, więc raczej nie jest to szybowiec Otto Lilienthala. Warto zwrócić uwagę na pewien szczegół. Gdy na początku opowieści dwójka dżentelmenów z wyższych sfer jedzie samochodem nie ma pojęcia, że może się w nim skończyć benzyna. A tę wiedzę posiadają warstwy niższe, ale nie wiedzą gdzie ją kupić. To genialne wskazanie, że w kolejnych dekadach kluczem do sukcesu nie będzie pochodzenie tylko wiedza i umiejętności wsparte pieniędzmi. A o czym nie ma słowa? O feminiźmie. Domyślam się dlaczego. W Japonii ideałem kobiety jest yamato nadeshiko, czyli potulne, skromne, łagodne, opanowane, pokorne i pełne gracji damy. Co kłóci się z wizerunkiem walczącej o swoje prawa kobiety. Trochę szkoda, bo fabuła rozgrywa się w czasach pierwszej fali feminizmu. Chętnie bym się dowiedział co myślą o tym pracujące dziewczyny tamtych czasów, bo przecież palonych po kryjomu papierosów nie można nazwać “pochodniami wolności”.
Ta manga jest nie tyle o pokojówkach, służbie i ich panach, ile o relacjach, więc warto o tym też wspomnieć. Moją uwagę zwrócił fakt, że Anglicy są sztywni w przeciwieństwie do Niemców. Właściwie wszyscy Niemcy w mandze są postaciami pozytywnymi. W tamtym okresie sympatia obu narodów nie była czymś niezwykłym i istotnie doszło do wymieszania się klas wyższych obu krajów. Potem w miarę wzrostu znaczenia i niechęci do Niemiec wiele brytyjskich rodzin zmieniało nazwiska. Skutek był taki, że do samej śmierci Elżbiety II jeśli ktoś chciał jej dopiec to mówił o niej “ta Niemka”. No ale wróćmy do naszych pokojówek. Wszystkie są różne. Zarówno pod względem wyglądu jak i charakteru. Podzielone hierarchią służbową przypominają koleżanki z pracy. Gdyby pracowały w biurze, manga bardzo przypominałaby Suppli.
Na pierwszy rzut oka Emma to typowe proste romansidło, w którym ona kocha jego, a on woli inną. Ale to coś więcej. To bardzo urocza historia o skomplikowanych zasadach, które utrudniały ludziom życie. O społeczeństwie, które przechodziło gwałtowne zmiany, ale nadal usiłuje się trzymać przestarzałych zasad. O schyłku epoki wiktoriańskiej, która nadymała się swoją powierzchowną moralnością, a pod spodem której rozwijała się zgnilizna. Można się czepiać na ile fabuła jest poprawna historycznie, ale w tym przypadku chyba nie o to chodzi. Polecam Emmę pasjonatom romansu historycznego i seriali jak Downton Abbey, albo po prostu miłośnikom dobrej historii.
Plusy:
- postacie,
- historia,
- szczegóły,
- urocza.
Minusy:
- nieścisłości.
Grafika: 3/3
Fabuła: 3/3
Wydanie: 2/3
Ocena: 9/10.
Kategorie:
- Akcje
- Discord
- Fandom
- Fantastozofia
- fantastyka
- Filmy
- Fun
- Grafika
- Historia
- Kanał Miłośników Fantastyki
- Komiksem po łapach
- Komiksy
- Kultura
- Manga
- Ogólne
- Online
- Popkultura
- przemyślenia
- Publicystyka
- Recenzje
- Sprawy klubowe
- Własna twórczość
Tagi:
- #Anglia
- #arystokracja
- #cywilizacja
- #Discord
- #dyskusje
- #Emma
- #fandom
- #historia
- #Kanał Miłośników Fantastyki
- #Kaoru Mori
- #klasy
- #klub miłośników fantastyki
- #KMF SAGITTA
- #kmf11
- #kmfsagitta.pl
- #komiksem po łapach
- #komiksy
- #mangi
- #Mario
- #miłość
- #nadeshiko
- #online
- #pokojówki
- #popkultura
- #przemiany społeczne
- #recenzje
- #romans
- #różnice społeczne
- #Sagitta
- #sagittarianie
- #socjologia
- #Studio JG
- #służba
- #tradycja
- #wiktorianizm
- #wiosna z Sagittą
- #XIX wiek
- #Youtube
Ten wpis nie należy do żadnej specjalnej grupy.
Komentarze z Kosmosu