Przewijanie do góry

„Wiem, kim jesteś” – kulisy fenomenu Klossa z twórcami Stawkologii.pl

06/08/2026 | Cthulhu

Jak powstał portal Stawkologia.pl i Klub Miłośników Stawki? Co było inspiracją do stworzenia społeczności fanów „Stawki większej niż życie”?

Gdy zostało zamknięte Muzeum Hansa Klossa w Katowicach, duża grupa osób skupionych w działającym w jego ramach fanklubie postanowiła się przeorganizować. Pomysłodawców powołania do życia Klubu Miłośników Stawki było czterech: poza mną – Leszek Goławski, Rafał Baćmaga i Marek Wiśniewski. Spotkaliśmy się we Wrocławiu mroźną i śnieżną zimą 2010 roku i ustaliliśmy ramy organizacyjne klubu. Stwierdziliśmy, że będziemy wędrować po serialowych plenerach i ustalać te nieodkryte, badać wątki związane z serialem w archiwach i bibliotekach oraz spotykać się z twórcami serialu – aktorami i członkami ekipy produkcyjnej. Potem zarejestrowaliśmy domenę stawkologia.pl i gromadziliśmy materiały, które można opublikować na naszej stronie internetowej (profil na Facebooku uruchomiony został nieco później). Klub Miłośników Stawki rozpoczął działalność z chwilą udostępnienia w sieci naszej strony internetowej, czyli 11 lutego 2010 roku o nieprzypadkowej godzinie 23.19. Widzimy ją na zegarze w odcinku „Edyta” w chwili wjazdu na stację transportu E-19. W pierwszym roku działalności byliśmy w kilku miejscowościach, gdzie powstały zdjęcia do „Stawki większej niż życie”: w Płocku i Łącku, Krakowie i położonym we wsi Sułoszowa zamku Pieskowa Skała oraz w Warszawie. Poza tym zorganizowaliśmy spotkania z Beatą Tyszkiewicz i Jerzym „Dudusiem” Matuszkiewiczem. W kolejnych latach było równie ciekawie. Zazwyczaj były to dwa spotkania z twórcami serialu i jedno plenerowe.

Jakie główne treści oferuje portal – czy skupia się głównie na analizie serialu, czy też obejmuje inne aspekty, jak komiksy, spektakle teatralne lub wydarzenia fanowskie?

Na portalu Klubu Miłośników Stawki znajdują się wszelkie materiały dotyczące „Stawki większej niż życie”: zarówno informacje o serialu i wybrane teksty zamieszczone w periodykach, listy obsadowe, informacje o plenerach i obiektach, w których serial powstał, galerie. Są też oczywiście informacje o komiksach, opowiadaniach i innych wydawnictwach okołoserialowych. Niedługo strona zostanie zaktualizowana, aby była spójna z informacjami zebranymi w monografii „Stawka większa niż życie. Dossier”.

Książka „Dossier” to imponujące dzieło – ponad 800 stron, 10 autorów, tysiące grafik. Jak wyglądał proces jej tworzenia i dlaczego zdecydowaliście się na tak kompleksowe podejście do uniwersum Hansa Klossa?

Przez kilkanaście lat spotykaliśmy się z aktorami i twórcami serialu, dotarliśmy do dostępnych materiałów archiwalnych, zgromadziliśmy dziesiątków wycinków prasowych. Gdy w 2014 roku opublikowaliśmy „Stawkowy przewodnik filmowy”, będący owocem naszych wędrówek plenerowych i spotkań z osobami związanymi z serialem, wiedzieliśmy, że to pierwszy krok i że w bliższej czy dłuższej perspektywie mamy obowiązek zebrać w jednym miejscu to, co udało się ustalić i w ten sposób ocalić od zapomnienia okruchy informacji składające się na obraz fenomenu „Stawki większej niż życie”. Pamięć ludzka jest ulotna, a byty internetowe są nietrwałe, w przeciwieństwie do wydawnictw papierowych. Dlatego powstała obszerna, 800-stronicowa publikacja książkowa. Pracowaliśmy nad nią przez trzy lata. Jestem nie tylko jednym ze współautorów, ale też redaktorem książki, który odpowiada za jej ostateczny kształt. Wspomagał mnie Paweł Szczutowski, z którym konsultowałem wątki dotyczące kształtu książki. Dziesięcioro autorów pracowało w pocie czoła. Odsyłałem koleżance i kolegom kolejne wersje tekstów z uwagami merytorycznymi i redakcyjnymi (jak powiedziałby Kloss: „Ze mną nie będzie łatwiej, Puschke, jasne?!”). Była to praca żmudna, wymagająca cierpliwości i weryfikacji nadsyłanych materiałów. W nielicznych wolnych chwilach pracowałem nad swoim rozdziałami lub fragmentami rozdziałów, których jestem współautorami. Dzięki Leszkowi Kaczanowskiemu, właścicielowi wydawnictwa Ongrys ze Szczecina, ukazała się monografia w takiej postaci, jaką sobie wymarzyliśmy. Publikacja trafiła do księgarń (głównie internetowych) na przełomie 2023 i 2024 roku. Nie sądziliśmy, że nakład sprzeda się tak szybko. Od połowy marca 2026 roku dostępne jest II wydanie „Dossier” – z drobnymi poprawkami i uzupełnieniami.

W książce omawiacie nie tylko serial, ale też spektakle teatralne, opowiadania i komiksy. Który z tych elementów był najtrudniejszy do zbadania i dlaczego?

Spektakle teatralne były stosunkowo łatwe do omówienia. Przy każdym z nich podajemy to, co ustaliliśmy, a ponadto rozdział otwierający książkę traktuje o produkcji serialu, w tym pracy nad spektaklami. Posiłkowaliśmy się materiałami prasowymi i zapisem rozmowy z reżyserem Andrzejem Konicem. Trudniej było zgromadzić materiały do rozdziału o opowiadaniach ze względu na dużą ilość materiałów, ich rozproszenie i trudności w dotarciu do informacji. Najtrudniej, paradoksalnie, był zbadać watki dotyczące komiksu „Kapitan Kloss”. Pracowaliśmy Z Pawłem Szczutowskim nad tym rozdziałem przez ponad pół roku. Obaliliśmy dostępny w różnych źródłach mit, że wydanie komiksów sprowokowali Szwedzi. Tymczasem było na odwrót: to Polacy przekonali wydawcę szwedzkiego do wydania zeszytów z Klossem w Skandynawii. Były one drukowane w Łodzi. W dotarciu do unikatowych materiałów szwedzkich pomógł nam mój kolega Niklas Fridebrand, które również przetłumaczył je na język polski.

W recenzjach książka jest chwalona za ciekawostki, jak protokoły kolaudacyjne czy analizy uzbrojenia i pojazdów. Jakie unikatowe materiały archiwalne udało się wam zdobyć i jak one wzbogacają wiedzę o serialu?

Są to np. protokoły z kolaudacji serialu. Zbierała się komisja składająca się z przedstawicieli środowiska filmowego, scenarzystów serialu, reżysera omawianych odcinków, pracowników telewizji, krytyków, urzędników partyjnych i cenzora. Przewodniczył jej wiceminister kultury odpowiedzialny za kinematografię. Grono to decydowało o dopuszczeniu filmu czy serialu do emisji, zgłaszało uwagi, do których musiało zastosować się kierownictwo produkcji serialu i reżyser oraz przyznawało kategorię artystyczną – im wyższą, tym wyższe nagrody otrzymywali twórcy danego dzieła. To bardzo ciekawe materiały, które przechowywane są w Filmotece Narodowej. Dowiadujemy się z nich np., że członkom komisji kolaudacyjnej nie podobał się kształt czapki Klossa (w I serii odcinków zbyt przypomina czapkę oficera Armii Czerwonej) czy zbyt elegancki ­ ich zdaniem – wygląd oficerów niemieckich. Jeden z członków namawiał scenarzystów, by w kolejnych odcinkach nie szczędzić Klossowi przygód z kobietami. Protokoły dotyczące I serii odcinków przytaczamy w całości, natomiast te obejmujące odcinki II i III serii produkcyjnej drobiazgowo omówił Jarosław Grzechowiak, nie szczędząc ciekawych cytatów z tych dokumentów. Ponadto reprodukujemy omówienie ingerencji cenzorskich. Mało kto wie, że urzędnicy Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk wnioskowali o zatrzymanie dwóch odcinków. Echa tego wniosku znajdziemy na łamach prasy – zamieściliśmy w „Dossier” reprodukcję tego artykułu.

Czy „Dossier” jest skierowane głównie do zagorzałych fanów, czy też może przyciągnąć nowych czytelników? Jak reagują na nią młodsi odbiorcy?

Nasza książka adresowana jest do wszystkich, którzy chcieliby zgłębić uniwersum Hansa Klossa, czyli poznać wiarygodne materiały na temat spektakli teatralnych, odcinków filmowych, opowiadań, komiksów oraz wydawnictw i wydarzeń okołoserialowych. Czytelnicy, niezależnie od wieku, doceniają nasz wysiłek. I to jest miłe. Po to napisaliśmy tę książkę, by usatysfakcjonować i zagorzałych fanów, i zainteresować widzów, którzy wiedzą niewiele o serialu czy wątkach pokrewnych i chcą dowiedzieć się czegoś więcej niż to, co mogą przeczytać w Internecie. Opinie młodszych odbiorców nie odbiegają w znaczący sposób od tych, które wyrażają czytelnicy pamiętający emisje serialu z lat młodości.

Co zainspirowało Bogdana Bernackiego do stworzenia tego przewodnika i jakie miejsca we Wrocławiu są w nim kluczowe?

Jeśli chodzi o przewodnik „Śladami Klossa po Wrocławiu”, to wykorzystałem w nim częściowo materiały przygotowane do „Stawkowego przewodnika filmowego”, w którym uwzględnione są wszystkie stawkowe miejscowości. Najbardziej wrocławski odcinek to „Zdrada” w reżyserii Andrzeja Konica. Widzimy w nim ikoniczne obiekty wrocławskie: dworzec Wrocław Główny, budynek Dyrekcji PKP, tzw. Pałacyk, czyli pałac Schaffgotschów, gmach Teatru Lalek czy wnętrza Hotelu Monopol. Przewodnik ten wydany został w roku 50-lecia realizacji zdjęć do serialu we Wrocławiu, gdzie zrealizowano jedną trzecią odcinków. Regularnie, każdego roku prowadzę wycieczki po Wrocławiu śladami agenta J-23 i przewodnik ten wciąż cieszy się zainteresowaniem. Można go kupić w sieci za niewygórowaną kwotę.

Co sprawia, że „Stawka większa niż życie” stała się fenomenem polskiej popkultury? Czy porównanie Hansa Klossa do Jamesa Bonda jest trafne, jak sugerują niektóre analizy?

Przede wszystkim Kloss, który jest typem herosa. I jego antagonista, czyli Brunner. Ten duet rezonuje. Jak piszemy we wstępie do „Dossier”, do czasów pojawienia się Wiedźmina nie mieliśmy takiego formatu bohatera popkultury, znanego nie tylko w Polsce. Porównanie Hansa Klossa z Jamesem Bondem nie jest trafne. Można mówić o pewnych podobieństwach czy nawiązaniach, jednak są to bohaterowie znacząco różniący się od siebie. Można o tym przeczytać w rozdziale „Dossier”, który napisali Paweł Szczutowski i Joanna Szyborska-Kaszycka.

Jak oceniacie klimat serialu – szpiegowski, przygodowy, z elementami propagandy? Co wyróżnia go na tle innych produkcji z lat 60.?

„Stawka większa niż życie” jest serialem i szpiegowskim, i sensacyjno-przygodowym. Propagandy w nim tyle, co kot napłakał. Pamiętajmy, że w Polsce gomułkowskiej inny serial tego typu nie miał szans powstać. Z jednej strony mamy czerwonoarmistów (w pierwszym i ostatnim odcinku) i oddziały Gwardii Ludowej czy Armii Ludowej, a z drugiej mowa jest o współpracy z AK i Kloss współpracuje z Brytyjczykami, Amerykanami czy francuskim podziemiem. Jest to jedna z pierwszych polskich produkcji, w której drugowojenne wątki martyrologiczne schodzą na dalszy plan, choć Kloss pracuje dla sprawy. Ważna i wyeksponowana jest intryga, pokonanie przeciwnika – częściej siłą intelektu niż siłą pięści i – jak to określił Krzysztof Teodor Toeplitz – elegancka strefa wojny. Widzimy rauty, przyjęcia, lokale z dancingiem, nie brakuje pięknych kobiet, szykownych wnętrz, dobrych trunków i markowych cygar. Kelnerka Luzzi serwuje kawę z cukrem i uśmiechem, a Christin Kield mówi do Klossa: „Może wcale nie pójdziemy do kina?”. Słowem: powiew luksusu, który w okresie PRL nie był codziennością.

Największe przekłamania historyczne w serialu, które po latach drażnią i te, które spokojnie można pominąć to…

To nie jest serial historyczny ani dokumentalny. Tropicielom prawdy historycznej polecam rozdział w „Dossier”, który napisał Wawrzyniec Smoleń. Nawiązując do tła historycznego kilkunastu odcinków, kolega szczegółowo omawia wątki historyczne w nich zasygnalizowane.

Serial emitowano w wielu krajach – od Polski po NRD. Przetrwał próbę czasu i jest nadal oglądany?

Serial emitowano też np. w Szwecji, Mongolii czy w ośrodkach polonijnych w USA. Zdecydowanie przetrwał próbę czasu. W wersjach zrekonstruowanych cyfrowo emitowany jest nie tylko przez Telewizję Polską, ale też przez wiele stacji komercyjnych. W każdym tygodniu „Stawkę większa niż życie” można oglądać na kilku kanałach, dostępna jest też w serwisie VOD TVP. Polecam wersję klasyczną w formacie 4:3 – wyświetlana jest np. przez kanały Kino Polska i Stopklatka. Można ją obejrzeć w wydaniu DVD z 2009 roku, tzw. czarnym boxie. Mankamentem zrekonstruowanej wersji w formacie 16:9 jest to, że obcięto górę i dół kadru, czyli widzimy mniej, niż pokazali nam twórcy serialu.

Stanisław Mikulski jako Hans Kloss to ikona – miliony widzów, zwłaszcza kobiet, darzyło go sympatią. Jak oceniacie jego aktorską kreację i co sprawiło, że ta rola stała się kultowa?

Stanisław Mikulski był idealnym odtwórcą tej roli: świetnie prezentował się w mundurze, miał odpowiednią aparycję i urok osobisty, który powodował i powoduje, że kobiety go kochają i są gotowe wiele dla niego zrobić, a mężczyźni go podziwiają i chcą być tacy jak on. Przed zagraniem roli Klossa Stanisław Mikulski miał na koncie wiele ról filmowych i teatralnych, w tym mundurowych, był aktorem z dorobkiem i doświadczeniem. Do tego utalentowanym, z miłą dla ucha barwą głosu. To wszystko zaprocentowało na planie „Stawki większej niż życie” i przekuło się w niewiarygodny sukces.

W kontekście kariery Mikulskiego – od teatru po seriale – jak rola Klossa wpłynęła na jego wizerunek i polskie kino?

Z pewnością tytułowa rola w „Sułkowskim” w reżyserii Jerzego Rakowieckiego na deskach Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, a w filmie – rola „Smukłego” w „Kanale” Andrzeja Wajdy. W przypadku seriali dla młodzieży to rola pana Tomasza w serialu „Samochodzik i templariusze” w reżyserii Huberta Drapelli.

Serial wywodzi się z Teatru Sensacji – 14 spektakli z lat 1965-1967. Jak te teatralne wersje różnią się od serialu telewizyjnego i dlaczego zdecydowano się na adaptację?

Niektóre różnią się niewiele, np. teatralny odcinek „Kryptonim Edyta” i filmowy odcinek „Edyta”, ale są też takie, gdzie jest sporo różnic, np. „Tajemnica zamku Edelsberg” i jej filmowy odpowiednik, odcinek „Spotkanie”. Są też takie widowiska, które nie mają odpowiedników filmowych, a jedynie literackie czy komiksowe. Już w trakcie realizacji spektakli teatralnych decydenci uświadomili sobie, że narodziła się seria z potencjałem eksportowym. Widowiska Teatru Sensacji rejestrowano metodą telerecordingu i jakość tych nagrań wykluczała sprzedaż serii telewizjom zagranicznym. Dlatego już w 1966 roku zapadła decyzja o produkcji serialu filmowego. Twórcy „Stawki większej niż życie” mieli rzadką okazję wejścia dwa razy do tej samej rzeki. Mogli podkręcić dramaturgię poszczególnych nowel i poprawić dialogi.

Czy spektakle teatralne „Stawki” są nadal grane lub emitowane? Jak oceniacie ich wartość w dzisiejszym teatrze telewizji?

Spektakle te co kilka lat są emitowane przez kanał TVP Kultura. Nie zostały wydane na żadnym nośniku, nie są dostępne w serwisie VOD. Z pewnością są warte uwagi. Nie mniej jednak Kloss teatralny jest zupełnie innym bohaterem niż Kloss filmowy. Ten pierwszy w odcinkach I serii jest agentem o wyraźnie lewicowych poglądach, a w II serii bliżej mu chwilami do Simona Templara, bohatera serialu „Święty”, niż do Klossa filmowego. Kloss z odcinków filmowych to heros, który nie może zginąć i zawsze jest taki sam.

Dlaczego „Stawka większa niż życie” jest nadal popularna po ponad 50 latach od premiery? Czy to zasługa przygody, bohaterów, czy może nostalgii?

Przede wszystkim scenariuszy. Jak kiedyś napisał Wojciech Orliński jest to serial, którego struktura powinna być omawiana na kursach dla początkujących scenarzystów. Scenariusze kolejnych odcinków nie obrażają inteligencji widza, wciągają, pozwalają utożsamiać się z głównym bohaterem. Do tego znakomita obsada. W serialu z przytupem zagrało ok. 700 aktorów, głównie teatralnych. Świetne kreacje, wzorcowa dykcja, klasa i sznyt. Poza tym świetna realizacja, czyli praca reżyserów, pionu scenograficznego i montażystów. I muzyka dobiegająca zza kadru, która wydobywa tonację poszczególnych scen i tworzy niepowtarzalny klimat.

W recenzjach książki „Dossier” pojawia się opinia, że próg wejścia dla laików jest wysoki. Czy serial jest nadal atrakcyjny dla młodych odbiorców, np. pokolenia Z? Jakie elementy mogą ich przyciągnąć w erze streamingu?

Młodzi ludzie potrafią docenić, to co dobre i wartościowe. I fakt, że jest to serial czarno-biały nie zmienia tego faktu. W tej samej tonacji Paweł Pawlikowski nakręcił „Zimną wojnę”, Borys Lankosz – „Rewers”, a Magnus von Horn – „Dziewczynę z igłą”. To świetne filmy. Kloss przykuwa uwagę od kilku dekad i pociąga kolejne pokolenia, ponieważ serial ten jest przykładem świetnej roboty. I stał się częścią naszego kodu kulturowego. Na pewno, jeśli ktoś niewiele wie o „Stawce większej niż życie”, może być przytłoczony mnogością wątków w „Dossier”. Wiem, że wiele osób zaczyna od tego, że oglądając ulubiony odcinek, sięga do rozdziału, gdzie są opisane plenery, ciekawostki realizacyjne, pojazdy czy wpadki. W ten sposób można niepostrzeżenie wejść do świata Klossa i dać się wciągnąć na dobre.

Jakie plany na przyszłość ma Klub Miłośników Stawki, aby utrzymać popularność serialu wśród młodszych fanów – może nowe publikacje, wydarzenia czy adaptacje?

Na pewno będą wydarzenia plenerowe – wycieczki czy spacery. Myślimy też o kolejnych spotkaniach z aktorami, choć niewielu już jest takich, z którymi dotąd nie spotkaliśmy się. Po „Dossier” trudno myśleć o kolejnej publikacji. Choć niczego nie wykluczamy. Cytując Klossa: „Oficer Abwehry nigdy nie powinien być pewny tego, co będzie robił jutro”.

Bogdan Bernacki, filolog, autor i współautor publikacji o „Stawce większej niż życie” i filmowym Wrocławiu.

Rozmowę przeprowadził Tomasz Stępiński (Kruszon).

Klub Miłośników Fantastyki „Sagitta”.

Recenzja: Stawka większa niż życie. Dossier – Klub Miłośników Fantastyki Sagitta

Kategorie:

Tagi:

Ten wpis nie należy do żadnej specjalnej grupy.

Komentarze z Kosmosu

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry