Przewijanie do góry

Cyann – recenzja Komiksem po łapach

04/27/2026 | Cthulhu

Cyann. Wielowarstwowe science fiction czy odgrzewany kotlet?

Komiks rozgrywa się w dalekiej przyszłości. Planeta Olh jest jednym z niewielu fragmentów kosmosu, gdzie cywilizacja ludzka jeszcze nie upadła. Żyje na niej arystokratka Cyann Olsimar. Cyann jest hedonistką i utracjuszką. Członkinią jednej z najbardziej znaczących dynastii rządzących planetą Olh, która boryka się z zarazą zabierającą tylko mężczyzn. Senior rodu organizuje wyprawę na planetę IlO w celu poszukiwania leku. Na czele wyprawy ma stanąć Cyann. Wyprawa i jej przebieg potwierdza, że główna bohaterka nie jest najlepszym wyborem. Nie potrafi przewidzieć dalekosiężnych skutków swoich działań. Nie jest ani charyzmatyczna, ani nie jest szczególnie kompetentna jak na to poważne stanowisko. Za to nie brak jej arogancji i wiary w siebie. Z kolei pochodząca z niskich warstw społecznych Nacara jest jej przeciwieństwem. Nie brak jej ambicji, mimo że wie, iż to nie ona zbierze laury za powodzenie wyprawy. Jak pokazały ich dalsze losy jedna z nich nie jest zainteresowana dobrostanem swoich współobywateli, a druga przejmuje się nimi do tego stopnia, że zaczyna przejawiać autorytarne zapędy. Znacząca część fabuły to przepisani na nowo Pasażerowie wiatru. Podróż pojazdem, w którym ekspedycja poruszała się po planecie IlO przypomina przemierzanie mórz i oceanów okrętami w wykonaniu Isy. A przygody związane z przyrodą przypominają analogiczne zmagania w Afryce. Pływanie starą krypą przypomina poruszanie się statkiem po równie zamglonej i podmokej Missisipi w wykonaniu Zabo. W ostatnim tomie Cyann i Clara równie dużo myślą o czasie i przestrzeni. Z tym, że jedna o nich rozmyśla, a druga w nich podróżuje. Gdyby Cyann była powieścią to prawdopodobnie liczyłaby ponad 1000 stron i najpewniej na jednym tomie by się nie skończyło. Niestety, świat jest zbyt rozciągnięty i przeładowany, co w połączeniu z typowym dla Bourgeona brakiem polotu nie chwyta za serce.

Strona wizualna to niewątpliwie najmocniejszy element komiksu. Plansze są niezwykle szczegółowe, wręcz fotograficzne, a kolorystyka to klasa dla samej siebie. Nie można przejść obojętnie obok fantastycznych krajobrazów i egzotycznej przyrody różnych planet, a także różnorodnych systemów społecznych, które często ukazywane są wizualnie. Przekonująco oddano zarówno dekadencki Olh, zubożały Aldaal, jak i skrajnie korporacyjną Markadę. Każda planeta ma swoją charakterystykę przyrodniczą, geograficzną i kulturową. Podobnie jak w przypadku fabuły, Cyann i tu mocno czerpie zwłaszcza z Pasażerów wiatru. Główna bohaterka posiada twarz Isy, a Ajejo to wypisz, wymaluj inna postać o podobnych cechach charakteru. Wydaje mi się, że inspiracje wyszły daleko poza twórczość autora. Niektóre planety są inspirowane innymi frankofońskimi komiksami i animacjami jak Incal, Władcy czasu (Les Maîtres du temps z 1982), a stworzenia przypominające mrówkojada zostało wyciągnięte z Szagma i zaginione światy (Les Mondes Engloutis, 1985). 

Cykl Cyan składa się z trzech twardookładkowych tomów, a każdy z nich składa się z dwóch albumów, które we Francji ukazywały się oddzielnie. Pierwsze dwa ukazały się oryginalnie w latach 90., kolejne dwa w latach 2000., a dwa ostatnie w kolejnej dekadzie. My wyrobiliśmy się w znacznie krótszym czasie, bo tylko w 2016 i 2017 roku wydano całość. Pierwszy wydany w Polsce tom liczy 230 stron, a dwa pozostałe są cieńsze, ponieważ liczą jedynie 152 strony i 136 stron. Wszystkie plansze są numerowane niezależnie od numeracji strony. To konieczne, ponieważ wszystkie objaśnienia odnoszą się do numeracji plansz i bez nich trudno ogarnąć to uniwersum. Jeśli chodzi o tłumaczenie to uważam je za bardzo dobre, choć w jednym momencie się zapomniano i zamiast przekleństwa funkcjonującego w uniwersum użyto swojskiej łaciny podwórkowej. Tłumacz starał się odzwierciedlić gdzie powinno znaleźć się “O” aby oddać ważność danego rodu oraz instytucji i wyszło to nieźle. 

Cyann ma dwójkę autorów. Za scenariusz i rysunek odpowiada Francois Bourgeon. Wspominałem o nim już na kanale kilkukrotnie. To najsłynniejszy europejski twórca komiksu historycznego. Jest synem dziennikarza. Ukończył Szkołę Sztuki i Rzemiosła oraz został mistrzem szklarstwa. Publikował od początku lat 70. i jest zdobywcą wielu nagród w wielu krajach. Koncepcja komiksu powstała we współpracy z Claude’em Lacroix, który był znany głównie z Cyann. Rysował scenki humorystyczne do gazet, ilustracje czasopism i własne komiksy, ale żaden inny nie został wydany w naszym kraju. Twórca zmarł w 2021 roku. 

Przed rozpoczęciem lektury cyklu o “Cyann” sporo się nasłuchałem o wyjątkowości tego komiksu. Istotnie, wizualnie jest on przewspaniały i ciężko wskazać równie różnorodne oraz przemyślane światy. Jednak chyba miałem szczęście rozpoczynając czytanie od “Pasażerów wiatru” i “Towarzyszy zmierzchu”. “Cyann” niezwykle przypomina zwłaszcza ten pierwszy tytuł. Niestety, analogicznie jak w przypadku poprzednich tu też brak polotu, co męczy podobnie jak inne komiksy Francois Bourgeona. Komiks zwyczajnie się dłuży, a przeładowanie świata prozaicznie potęguje ten efekt. Polecam go fanom pięknej kreski i fantastycznie skonstruowanych światów, którzy są w stanie przełknąć niemrawość akcji. 

Plusy:

  • postacie,
  • świat.

Minusy:

  • przekombinowany,
  • brak polotu.

Oceny:

Grafika: 3/3.

Fabuła: 2/3.

Wydanie: 2/3.

Ocena: 7/10.

Recenzja Mario na kanale Komiksem po łapach:

Kategorie:

Tagi:

Ten wpis nie należy do żadnej specjalnej grupy.

Komentarze z Kosmosu

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry