Superkwęk
Superkwęk to alter ego Kaczora Donalda. Superbohaterska i zamaskowana wersja, chociaż śledząc jego losy od pierwszych opowieści czytelnik może poczuć się lekko zadziwiony, a nawet zniesmaczony… Egmont zaserwował nam kolejną wersję odsłony dramatu – pierwsza wersja ma już status białego kruka i jest, co tu dużo pisać, megabublem: błędy, tłumaczenie z tłumaczenia, koślawe zwroty i posługiwanie się (właśnie, czym?) – AI albo tłumaczami online spowodowało wielki szum i wycofanie nakładu.
Oszczędności oszczędnościami, ale już od pewnego czasu budżetowe wydania kaczek są traktowane po macoszemu przez wydawcę: więcej literówek, pomyłek i zwykłe niechlujstwo każą się poważnie zastanowić nad podejściem do czytelników u największego wydawcy komiksowego w Polsce. W każdym razie otrzymaliśmy teraz wersję poprawioną. Jest nazwisko tłumacza, korekta i redakcja. Jak to wygląda? Zdarzają się jeszcze pojedyncze błędy i dziwne twory językowe, ale na szczęście nie na taką skalę jak poprzednio.
Co do samych komiksów, mają one już kilkadziesiąt lat i możemy prześledzić jak zmieniła się narracja i sama postać Superkwęka: od mściciela i to dość szczególnego rodzaju po faktycznego superbohatera z krwi i kości, takiego, który muchy nie skrzywdzi. Lekko zaburzona jest również chronologia. Tomiszcze, które otrzymaliśmy jest wydane nieźle (jak na taką edycję), chociaż czytelnicy niedzielni czy chcący wejść w uniwersum mogą poczuć się przytłoczeni kolorkami i specyficzną wizją włoskich autorów. Pamiętając ich oryginalne podejście do klasycznej chronologii zaprezentowane w Dynastii (MegaGiga 1/2018 (49), które mimo paru niedoróbek było sensowne liczyłem na to, że pierwsze opowieści o zamaskowanym Donaldzie również dadzą radę. I dają. Czyta się nieźle, chociaż dopiero od połowy tomu, a nawet dalej, poczułem klimat. Trochę zgrzyta mi początkowy koncept Superkwęka, bo jest on odmienny od wizji Barksa i Rosy. Inne zachowanie postaci, więcej mrocznych sytuacji, przemocy, a fabuły bywają nieźle pokręcone. To nie jest Donald, jakiego znamy z komiksów innych autorów. To wizje bliskie kryminałom noir.
Oprócz Superkwęka mamy też Superkwoczkę, czyli inne wcielenie Kaczki Daisy. Nigdy nie przepadałem za tą postacią, ale komiks jest w porządku! Podsumowując, mamy dużo czytania i warto zobaczyć jak przez lata zmieniał się pomysł na Superkwęka. Mam nadzieję, że doczekamy też podobnego wydania z Kwantomasem.






Kategorie:
- Akcje
- Eventy
- Fandom
- Fantastozofia
- fantastyka
- Fun
- Grafika
- Historia
- Komiksy
- Kultura
- Ogólne
- Online
- Opowiadania
- Popkultura
- przemyślenia
- Publicystyka
- Recenzje
- Sprawy klubowe
- Własna twórczość
Tagi:
- #artyści włoscy
- #Cavazzano
- #De Vita
- #Donald
- #droga która się nie kończy
- #dyskusje
- #Egmont
- #fandom
- #fantastyka
- #Gigant Poleca Premium
- #kaczki
- #Kaczogród
- #klub miłośników fantastyki
- #KMF SAGITTA
- #kmf11
- #kmfsagitta.pl
- #komiksy
- #Martina
- #mściciele
- #online
- #Padre
- #popkultura
- #recenzje
- #Sagitta
- #sagittarianie
- #Scarpa
- #sprawy klubowe
- #superbohaterowie
- #Superkwęk
- #Superkwoczka
- #Twoja wizja fantastyki
- #wiosna z Sagittą
- #wizje
- #życie klubowe w Polsce