Małe zwycięstwa – recenzja Komiksem po łapach
Dziś przyszedł czas, aby cieszyć się ”Małymi zwycięstwami”.
“Małe zwycięstwa” to komiks niezależny autorstwa Anny Krztoń. Stali widzowie mogą kojarzyć ją z innej mojej recenzji “Podwarszawski świt” i charakter obu komiksów jest do siebie na tyle podobny, że równie dobrze ten i inne mogłyby się ukazać w jednym zbiorku. Ale wtedy skoczyłaby cena i kto kupiłby taki komiks od niezależnego twórcy.
Podobnie jak poprzednik komiks zawiera jednokartkowe scenki z życia autorki. Najczęściej humorystyczne. Mnie rozbawiły te o ślubie raz w roku i o ogarnianiu świata przez doktorantów. Scenki powstały w latach 2020-2022. W większości są to opowieści sześciokadrowe, lecz nie jest to jakaś ścisła reguła. Nie brak takich, co mają ich więcej i mniej. Szczególny wyjątek stanowi seria pandemiczna, która zajmuje całe strony. Przy okazji widać tam niewytarty ołówek i skreślenie. Świadczy to o tym, że komiks powstał pierwotnie na papierze. Czytając ten zbiorek przypominałem sobie, co sam robiłem w tym okresie. Podobnie jak wielu założyłem kanał na YouTube i podobnie jak niewielu ciągnę to do dzisiaj, a nawet prowadzę prelekcje na różnych imprezach. Pandemia uratowała też w pewnym sensie KMF “Sagitta”, ponieważ zgodnie z prawidłami klub powinien się rozpaść po tym jak członkowie rozjechali się po kraju na studia i w poszukiwaniu pracy. A my przetrwaliśmy spotykając się w Internecie.
Kreska jest uproszczona i karykaturalna, ale postacie dają się bez problemu odróżnić. Tła wyglądają podobnie. Daleko im do fotorealizmu, czy “Żywej stali”, ale czy musi taka być? To ten rodzaj rysunku po którym poznajesz rękę autora. Komiks stoi bardziej fabułą, a raczej fabułami, więc raczej nie.
Anna Krztoń tworzy komiksy i ilustracje. Jest absolwentką ASP w Katowicach. Doczekała się swoich publikacji w różnych państwach Europy i USA. W Polsce jej dzieła można znaleźć jako samodzielne pozycje i jako część różnych antologii.
Niestety, wydanie nie jest najlepsze, ale nie wymagajmy niemożliwego od komiksu niezależnego. Papier jest zbyt cienki przez co wysokie nasycenie tuszu prześwituje na drugą stronę. Komiks nie jest przesadnie długi. Te 60 stron bez problemu da się przeczytać w godzinę. Grubsza okładka z papieru kredowego informuje nas, że to dzieła zebrane. Komiks zawiera tak naprawdę dwa zeszyty zbierające części wydane wcześniej. Okładka stanowi niejako całość. Możemy się z niej zorientować, jaki jest styl rysunku. Z przodu autorka leży na plecach z wyciągniętymi nogami. Tło płynnie przechodzi na tył. Do komiksu dodano zakładkę z rysunkami autorki. Jako dodatek mamy scenki, które nie weszły w skład komiksu.
“Małe zwycięstwa” polecam tym, którzy znają już twórczość Anny Krztoń i nie mają nic przeciwko czytaniu komiksu na raz i już raczej do niego nie wrócą.
Plusy:
– budzi wspomnienia,
– zabawna,
– udana kontynuacja.
Minusy:
– za cienkie.
Ocena: 7/10.
Kategorie:
- Akcje
- Discord
- Eventy
- Fandom
- Fantastozofia
- fantastyka
- Fun
- Grafika
- Historia
- Kanał Miłośników Fantastyki
- Komiksem po łapach
- Komiksy
- Kultura
- Niezal
- Ogólne
- Online
- Popkultura
- przemyślenia
- Recenzje
- Sprawy klubowe
- Własna twórczość
- Ziny
Tagi:
- #Anna Krztoń
- #czytaj z Sagittą
- #Discord
- #droga która się nie kończy
- #dyskusje
- #fabuła
- #fandom
- #fantastyka
- #grafika
- #humor
- #Jesień z Sagittą
- #Kanał Miłośników Fantastyki
- #klub miłośników fantastyki
- #KMF SAGITTA
- #kmf11
- #kmfsagitta.pl
- #komiks niezależny
- #komiksem po łapach
- #komiksy
- #krótkie formy
- #Mario
- #Małe zwycięstwa
- #niezal
- #online
- #pandemia
- #polscy autorzy komiksowi
- #popkultura
- #recenzje
- #Sagitta
- #sagittarianie
- #scenki
- #sprawy klubowe
- #szorty
- #słuchaj z Sagittą
- #Twoja wizja fantastyki
- #wspierajmy polskie komiksy
- #ziny
- #życie codzienne
- #życie klubowe w Polsce
Nie udało się załadować powiązanych wpisów.
Komentarze z Kosmosu