Przewijanie do góry

Pyrkon 2025 – Kudłaty na tripie

09/16/2025 | Cthulhu

Żyjemy w kraju, który stoi imprezami związanymi z science fiction i fantastyką. Na mapie Polski pojawia się coraz więcej imprez, z których spora część ma szansę stać się cykliczna. Chcę się skupić na jednej z nich, na której byłem już dwa razy, czyli na Pyrkonie.

Przede wszystkim uderzają rozmiary tego przedsięwzięcia. Kto był na Targach Poznańskich, ten wie, jak dużo trzeba treści, aby zapełnić te wszystkie sale, hale, aule i magazyny. Z punktu widzenia uczestnika mogę stwierdzić, że Pyrkon zajmuje znakomitą większość tego kompleksu. Wszystko ma swoje miejsce, a żaden aspekt organizacyjny nie jest pominięty. Pod tym względem nie można powiedzieć złego słowa.

Każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy kramy z rękodziełem, olejki i świece zapachowe, biżuterię, plakaty i tematyczną odzież, figurki, gry, komiksy… i mógłbym tak wymieniać jeszcze długo.

Strefa gastro jest też bardzo przyzwoicie zaopatrzona, więc teoretycznie nie trzeba opuszczać terenu imprezy, aby się posilić.

Moim zdaniem jednak najciekawsze są spotkania z twórcami, autorami i innymi fachowcami, którzy prowadzą warsztaty, prelekcje i inne wydarzenia. Tutaj jednak dochodzimy do problemu… Otóż rok do roku przybyło na Pyrkon o około 10 000 ludzi więcej. I to niestety było boleśnie odczuwalne. Aby dostać się na spotkanie, należy ustawić się w kolejce. Niestety ze względu na ilość chętnych jest to niejednokrotnie niewykonalne. W pełni rozumiem, że należy przyjść wcześniej i ustawić się w kolejce, jednak przez ilość chętnych to często graniczy z cudem. Jeśli na któreś popularne spotkanie było 500 miejsc, to kolejka niejednokrotnie liczona była w tysiącach. Więc należało przyjść 2 lub 3 godziny wcześniej, żeby mieć jakąkolwiek szansę.

Dodatkowym mankamentem jest system tokenów. Jest to specjalna waluta, którą niektórzy uczestnicy posiadają dzięki zakupionym wcześniej biletom. Goście z tokenami mają pierwszeństwo. Dochodzimy więc do sytuacji, gdzie połowa miejsc jest zajęta przez gości uprzywilejowanych, natomiast o resztę miejsc toczy się walka o kolejność. W tym roku przeszło mi koło nosa masę spotkań, które miałem upatrzone. Na szczęście jest tam wiele innych atrakcji, więc nie ma tego złego.

Większa liczba ludzi była mocno odczuwalna w sklepach, korytarzach i gastronomii. Muszę przyznać, że bardziej się zmęczyłem w tym niż poprzednim roku.

Poważnie zastanawiam się nad przyszłoroczną edycją imprezy. Mimo pozytywnych emocji, których mi dostarcza, po 3 dniach byłem strasznie przebodźcowany i wyeksploatowany fizycznie.

Czy polecam? Jak najbardziej. Jeśli lubisz fantastykę, to jest miejsce dla ciebie.

Czy impreza idzie w złą stronę? Tak. Mimo potężnych rozmiarów Targów Poznańskich, limity absorpcji ludzi są ograniczone. Obawiam się jednak, że najważniejszy będzie dla twórców zarobek, a nie komfort uczestników.

Kategorie:

Tagi:

Komentarze z Kosmosu

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry