Naga broń na Dzikim Zachodzie – wywiad z Jarosławem Wojtasińskim
Skąd zamiłowanie do westernów?
Miłość od dzieciaka, który zasiadał przed telewizorem i w sobotnie wieczory karmił się historiami, gdzie zło zawsze dostawało łupnia. Z czasem formuła amerykańskiego westernu zaczynała mi przeszkadzać. Była zbyt gładka i ułożona, papierowa. Tak, człowiek rósł i widział, że nie zawsze dobro zwycięża, często ci dobrzy dostają łomot na podwórku i nie ma sprawiedliwości. I tak spotkałem na swojej drodze western „Za garść dolarów”, to wszystko zmieniło.
Przeczytałem właśnie Clinta Northwooda i jest to bardzo przyjemny miks skojarzeń popkulturowych ze żwawą akcją i postaciami. I humor wcale nie jest boomerski. Czy planujesz kolejne opowieści i rozkręcenie tego uniwersum?
Dziękuję, bawię się w nim konwencją westernu, mieszam z slapstickiem, szczyptą erotyki, grami słownymi i łamaniem czwartej ściany. Trochę taka „Naga broń” na Dzikim Zachodzie. Ciekawe, czy wyłapałeś nawiązanie do Brudnego Harry’ego w jednym z kadrów [jasne!]. Tak, pracuję nad scenariuszem do kontynuacji, jestem w połowie i mam gotowe na tę chwilę trzy plansze. Jeśli los pozwoli kolejny rozdział/zeszyt wydam w lutym 2026. Z tym boomerskim humorem to jest trochę przewrotnie, ostrzeżenie dla pokolenia, które ma obecnie 16-20 lat i nie ma często dystansu do komedii z lat 80. Nie bawi cię taki dowcip? To zrób to dla mnie i dla siebie, nie sięgaj po ten komiks. Podzielam zdanie Johna Cleese’a co do „cancelowania” starych komedii.
Co jest najtrudniejsze podczas rysowania w klimacie westernowym?
Konie.
Kto cię zainspirował przy tworzeniu postaci kobiecych, które są bardzo przyjemne dla oka?
Jerzy Wróblewski, Bill Wenzel i Jordi Bernet oczywiście.
Co ostatnio przeczytałeś z naszego rodzimego poletka komiksowego? Kogo warto wspomnieć, wyróżnić, zainspirować czytelników?
Niestety, z nowych polskich komiksów mało czytam. Jednak! Z nowości polskich na mojej liście do przeczytania jest Futuro Darko, takie klimaty też lubię.
Zaczynałeś swoją przygodę z komiksem w trudnych latach, gdy systematycznie zalewano nas zachodnią popkulturą. Jak, twoim zdaniem, wyewoluował nasz komiks przez te lata?
Z komiksem zaczynałem nieśmiało, na stronach Twojego Weekendu (pisemko erotyczne) i na stronie www portalu gry-online.pl. Stare dzieje. A obecnie? Z tego co obserwuję, dajemy radę, komiksów rodzimych w Polsce z roku na rok przybywa, komiksów i autorów, dużo komiksu niezależnego. Jednak daleka droga do chwili, kiedy polski komiks, narysowany i wydany pierwotnie w Polsce, zostanie zauważony, przetłumaczony i wydany na tzw. Zachodzie. Jeszcze latamy na światowej orbicie.
Czy AI jest szansą czy zagrożeniem dla komiksu?
Wygenerowany komiks AI będzie istniał w przyszłości obok komiksu tworzonego przez rysowników, nie jest jednak w stanie zupełnie zrzucić z planszy „tradycyjny” warsztat. Tak jak fotografia nie zastąpiła malarstwa. Zwróć uwagę, użyłem słów – wygenerowany i tworzony. To robi różnicę. Komiks AI na tę chwilę jest ciekawostką technologiczną. Będzie się rozpychał łokciami, to pewne, jednak ekspresja ludzka, mając ten pierwiastek niedoskonałości, jest bardziej pociągająca, od wygładzonego promptu.
Jak oceniasz webkomiksy?
Fajna sprawa, sam bym wszedł w taką formę publikacji, to jak kręcenie serialu. Niestety, nie dysponuję nadwyżkami czasu. Super sprawa do zdobywania zasięgów czytelniczych przed startem w wersję papierową. Chociaż część tych komiksów nigdy nie wyszła i nie wyjdzie na papierze. Czasem szkoda.
Jak z perspektywy twórcy oceniasz wydawnictwa, które nadmiernie ingerują w dzieła? Nawiązuję tutaj do słynnej afery dymkowej i „uwspółcześnianiem” Kajtka i Koka.
Wydawnictwa raczej nie ingerują, tak sądzę, one pozwalają na takie praktyki. Dodatkowo jeżeli właściciele praw do postaci wyrażają na to zgodę i znajdą chętnych rysowników do rysowania, to tu nie ma co wieszać psów, chociaż te szczekają, a karawana jedzie dalej 🙂 Kwestią odrębną jest, czy te historie chcą czytać czytelnicy. Rynek jak zawsze weryfikuje portfelem. Wiem, że pewne rzeczy byłyby nie do zaakceptowania w kontynuacji Binio Billa i ja to szanuję. Po to powstał Clint Northwood czy Wild Bill, żebym sobie „zaszalał” z konwencją bez poprawiania jak chirurg plastyczny w oryginale, z różnym skutkiem.
Kim są dla ciebie koty? Maskotką domu, obcą rasą czy inteligencją z innego wymiaru?
To bóstwa pozwalające się miziać. Niestety, rok temu po 19 wspólnych latach mój kot wrócił do swojej wiecznej krainy. Pozostawił po sobie smutek, ale i dużo wspaniałych, zabawnych i ciepłych wspomnień. Powoli dom dojrzewa do przyjęcia nowego bóstwa.
Dzięki za odpowiedzi! I pamiętajcie, czytanie komiksów jest ponadczasowe!

Przeczytaj także:
Clint Northwood. Uznany za martwego – Klub Miłośników Fantastyki Sagitta
Kategorie:
- Akcje
- Discord
- Duchologia
- Eventy
- Fandom
- Fantastozofia
- fantastyka
- Filmy
- Fun
- Grafika
- Historia
- Kanał Miłośników Fantastyki
- Komiksy
- Kultura
- Niezal
- Ogólne
- Online
- Popkultura
- przemyślenia
- Recenzje
- Sprawy klubowe
- Wywiady
- Własna twórczość
Tagi:
- #Binio Bill
- #boomerzy
- #Clint Northwood
- #Discord
- #Dziki Zachód
- #eventy
- #fandom
- #fantastyka
- #humor
- #Kanał Miłośników Fantastyki
- #klub miłośników fantastyki
- #KMF SAGITTA
- #kmf10
- #kmfsagitta.pl
- #Kruszon
- #lato z Sagittą
- #Naga broń
- #niezal
- #online
- #Padre
- #parodie
- #pastor
- #polskie komiksy
- #popkultura
- #pulpa
- #recenzje
- #rewolwerowcy
- #Sagitta
- #sagittarianie
- #spaghetti westerny
- #sprawy klubowe
- #Twoja wizja fantastyki
- #walka dobra ze złem
- #westerny
- #Wojtasiński
- #wywiady
- #życie klubowe w Polsce
- #żywe trupy