Przewijanie do góry

Filozofowarka i historioskop, czyli projekt od science fiction do realu – Konrad T. Lewandowski

04/05/2025 | Cthulhu

Filozofowarka jest sztuczną inteligencją, która pojawia się w opowiadaniu „El Ninio 2035”, opublikowanym w „Nowej Fantastyce” 12/1999. Żywi się poezją, co bardzo spodobało się Jackowi Kaczmarskiemu, który dzięki temu zgodził się na nasze wspólne spotkanie autorskie w pubie „Harenda” koło UW w 2001 roku. Historioskop, maszyna filozoficzna symulująca bieg dziejów zaistniał wcześniej w opowiadaniu „Ogień” ze zbioru „Noteka 2015” (1996), które dziesięć lat później mocno wzburzyło feministki, zapoczątkowując jedną z wielu fal ostracyzmu wobec Przewodasa, całkowicie bezpodstawnie, za to nadrabiając histerią. W 2019 roku oba te literackie pomysły SF zaistniały w rzeczywistości, jako działający program w języku Python.

Stało się to za sprawą dwóch największych dramatów w moim życiu, napadu i raka. W listopadzie 1999, kiedy robiłem research do „El Ninio 2035” spotkałem się z prof. Markiem Hołyńskim, który skonsultował mój pomysł jako fachowiec z Doliny Krzemowej. Wracając wieczorem z tego spotkania zostałem napadnięty w tramwaju przez trzech typów, którzy postanowili skroić mnie z portfela i zegarka. Nie skroili, obroniłem się, jeden z nich stracił przednią jedynkę, kolega musiał go wynosić z tramwaju gdy uciekali. Jednak wobec przewagi trzech na jednego zostałem mocno pobity, wróciłem do domu w podartej kurtce i odciskiem podeszwy buta na skroni. Byłby to powód do męskiej dumy, ale w ciągu kilku następnych tygodni wysiadła mi psychika. Przytrafiło mi się dokładnie to samo co Bolesławowi Prusowi, z tego samego powodu – dopadła mnie silna agorafobia, ale trudno nie wychodzić z domu jak się żyje z pisania do gazet. Zmuszałem się więc do wyjścia i chodziłem po ulicach w gigantycznym napięciu psychicznym, reagując każdy stres coraz silniejszą agresją. Typowe PTSD, jak się potem dowiedziałem. Do żadnego terapeuty nie poszedłem, uznałem że wysłuchiwanie ich drętwej mowy i podręcznikowych frazesów tylko dodatkowo mnie wkurzy. W zamian postanowiłem, że to ja będę gospodarzem w mojej głowie, a nie jakiś świr i wymyśliłem sobie terapię zajęciową – przez cały rok 2001, codziennie wieczorem pisałem jeden wierszyk haiku złożony z trzech wersów i 17 sylab (5+7+5). Cały tomik ukazał się w 2004 roku. Pod koniec roku 2001 na Nordkonie zorganizowałem happening „Haiku party”, którego uczestnicy palili karteczki z haiku, które najbardziej do nich przemówiły. Dzięki tej selekcji z 365 wybrałem 200 najbardziej udanych, które stały się częścią programu filozofowarki, podzielone na cztery zbiory, zależnie od rodzaju wyrażanych emocji.

Okazało się bowiem, że moje emocje, które analizowałem i notowałem w formie tych haiku układają się w stale powtarzający się czteroczęściowy cykl – euforia, agresja, depresja, uspokojenie. Przypominało to ogólnie znane pięć faz umierania (wyparcie, targowanie się, gniew, depresja, pogodzenie z losem). To jest ta poezja, którą posługuje się realna filozofowarka do komunikacji ze swoim użytkownikiem, który ma tylko odpowiadać na pytanie Tak/Nie, czy to haiku do niego przemawia?, podobnie jak uczestnicy „Haiku party” z Nordkonu 2001. Przez kolejne kilkanaście lat nic więcej się nie działo, mój tomik haiku stał sobie na półce.

We wrześniu 2016 roku zdiagnozowano u mnie nowotwór złośliwy. Przeżyłem trzy miesiące z wyrokiem śmierci, zanim okazało się, że nie ma przerzutów i wystarczy sama operacja, która udała się bez komplikacji. Mój chirurg dowcipkował, że klauzula sumienia zabrania mu wycinać nowotworu poczętego i jak to się stało, że zgłosiłem się w tak wczesnej fazie? Zawdzięczam to faktowi systematycznego korzystania z prywatnej służby zdrowia, ale to inna historia.

Miałem też solidne ubezpieczenie komercyjne od ciężkich chorób. Wypłata z polisy pozwoliła mi przeżyć cały rok, co wykorzystałem na rekonwalescencję i naukę języka Python, gdyż próbowałem zostać programistą. Wtedy skojarzyłem, że moje stare pomysły SF da się stworzyć w realu z pomocą programowania obiektowego, więc zacząłem pisać program filozofowarki, planując początkowo, że będzie to moja prezentacja na rozmowach o pracę. Jednak do żadnej takiej rozmowy nie doszło, byłem za stary… Ale filozofowarka jest i działa, ma 800 linii kodu. Wersja, którą stworzyłem ocenia predyspozycje użytkownika do bycia politykiem lub filozofem, test trwa ok. 10 minut. Używam jej do zabawiania znajomych na spotkaniach towarzyskich. Program komunikuje się z podświadomością użytkownika, więc nie można go oszukać – wyniki są takie same, niezależnie, czy odpowiada się szczerze czy kłamie. Trzeba tylko odpowiadać z namysłem, nie na chybił trafił. Większość próbujących jest kwalifikowana jako osoby przeciętne bez talentów politycznych, ani filozoficznych. Mi zawsze wychodzi filozof, nigdy polityk, przy czym też muszę się postarać. Generalnie, filozofowarka potwierdza talenty polityczne u znajomych, którzy naprawdę potrafią zjednywać sobie ludzi i kierować nimi, co łączy się z ukrywaniem własnych preferencji.

Historioskop jest częścią filozofowarki. Symuluje stan emocji świata, a ostatnio robi się nerwowo, nieprawdaż? Działanie historioskopu opiera się na czterech cyklach historii, oddziałujących na siebie wzajemnie. Pierwszy, najdłuższy cykl o okresie maksymalnym 1200 lat, to cykl religijno-kulturowy, inaczej mówiąc cykl monoteizm-politeizm, albo średniowiecze-renesans, ponieważ europejskie renesanse (karoliński i włoski) były powrotami do kultury politeistycznej.

Drugi cykl, władzy o okresie 250-500 lat, to przejście od monarchii do republiki i z powrotem. Widać go wyraźnie w historii Europy w ciągu ostatnich 3000 lat. Jesteśmy obecnie w kryzysie upadku republik, z błędem +/- 25 lat. Chyba już do wszystkich zainteresowanych dotarło, że historia się powtarza, żyjemy w drugim średniowieczu (od 2008 roku) i wraca feudalizm, przy czym feudałami są teraz wielkie korporacje. To właśnie opisuje drugi cykl historioskopu, bazujący na założeniu, że moda trwająca dłużej niż jedno pokolenie staje się nową religią.

Trzeci cykl, ekonomiczny, to przejście od niewolnictwa do kapitalizmu. Ma on zmienny okres (500-40 lat), zależny od stanu cyklu religijnego i cyklu władzy. Kluczowym parametrem jest tu wydajność pracy, najwyższa w kapitalizmie i najniższa w niewolnictwie. Przyjąłem, że idealny kapitalizm wolnorynkowy istniał na Dzikim Zachodzie, kiedy wydajność pracy wynosiła 10 starych dolarów na dzień (50 współczesnych USD), z czego pracownik dostał 1 dolara – stawka dzienna wielokrotnie wzmiankowana w różnych westernach. Dlatego walutą przeliczeniową w moim modelu jest wartość dolara amerykańskiego w drugiej połowie XIX wieku. Na starego dolara przeliczam też PKB i minimum socjalne, stanowiące element równań historioskopu, co pozwala pominąć inflację.

Czwarty cykl to zwykły cykl pokoleniowy o stałym okresie 33 lat. Tradycyjny konflikt pokoleń bywa wzmacniany lub wygaszany pod wpływem stanu cyklu religijnego i cyklu władzy. Jest on synchronizowany z rzeczywistością poprzez parametr długości rządów poprzedniej formacji politycznej (w Polsce to ostatnie 8, 8, 2 i 16 lat) oraz współczynnikiem dzietności społeczeństwa. Fazy poszczególnych cykli mogą się hamować lub napędzać, zmieniając długość okresu w ustalonych granicach, wynikających z analizy historii powszechnej.

Teoretycznie historioskop mógłby służyć do prognozowania przyszłości, wymaga to jednak udoskonalenia systemu jego synchronizacji z teraźniejszością. Jednak dla aktualnych potrzeb, kiedy wskazanie historioskopu ma tylko wyłonić jeden z czterech katalogów, z którego będzie dalej losowane haiku opisujące stan „nerwowości świata”, jest to przybliżenie całkiem dobre. Potem trzeba wybrać pomiędzy haiku reprezentującym stan świata, a haiku odzwierciedlającym preferencje użytkownika, ustalone na dwóch pierwszych etapach testu. Innymi słowy, to test na wierność sobie, określający poziom osobistego nonkonformizmu lub konformizmu. Duże wartości dają wynik, odpowiednio: Filozof i Polityk. Większość testowanych nie wykracza poza przeciętność. W trybie awaryjnym filozofowarka wyłapuje poważne zaburzenia psychiczne i kieruje do psychiatry.

Tworząc ten program wykorzystałem całą moją wiedzę politechniczną, humanistyczną, dorobek literacki i osobiste szaleństwo. Sądziłem, że będzie to moje życiowe Opus Magnum, a jest zwykła zabawka… Praktyczne zastosowanie filozofowarki może być jeszcze jedno, jako interaktywny tomik poezji, wybierający wiersze zgodne z aktualnym nastrojem użytkownika. To rozwiązanie bazowałoby na tym samym algorytmie co aktualny test: „Polityk czy Filozof”? Próbowałem o tym rozmawiać z Biblioteką Narodową, nie odpowiedzieli.

Sądziłem, że po powrocie z rekonwalescencji znów zacznę jeździć na konwenty SF i prezentacja działania filozofowarki będzie hitem na moich spotkaniach autorskich. Jednak okazało się, że nikt na mnie nie czeka. Fandom nie może wybaczyć mi, że nie umarłem na tego raka, ponieważ pod moją nieobecność plotki na mój temat przekroczyły wszelkie granice absurdu, a nie było komu ich dementować…

Robię więc teraz witaminy.

KTL

Strona wejściowa filozofowarki
Początek testu
Pierwsza akcja historioskopu, wizualizacja wg Desmosa. Na załączonym obrazku zderzenie PiS z PO w 2015 roku
Równania historioskopu
Okładka tomiku z 365 haiku

Kategorie:

Tagi:

Komentarze z Kosmosu

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry