Łukasz Bałut art

Jak zaczęła się twoja przygoda z komiksem?
To było bardzo dawno temu. W czasach szkoły podstawowej. Pierwsze prawdziwe zauroczenie nastąpiło jak po klasie zaczął krążyć jeden z tomów Yansa. Pokazało mi to, że komiks może być czymś więcej niż tylko śmieszną historyjką i chyba naprawdę dopiero wtedy doceniłem to medium. W pewnym momencie znudziło mi się już pożyczanie komiksów od kolegów i czekanie na swoją kolej, zacząłem więc kupować czasopismo Komiks od Fantastyki całkowicie zdając się na przypadek. W ten sposób poznałem Rorka stworzonego przez Andreasa, czy Wieczną Wojnę od Marvano i Haldemana. Te utwory zmieniły kompletnie moje postrzeganie komiksu jako takiego. Szczególnie, że cały czas jednym z moich ulubionych zajęć było rysowanie, a w wyżej wymienionych dziełach poziom rysunku jest po prostu mistrzowski.
Potem na wiele lat komiks zszedł na dalszy plan, ponieważ zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę głównie interesuje mnie opowiadanie historii i zacząłem próby z opowiadaniami, aby kiedyś w przyszłości zostać powieściopisarzem. Te poszukiwania jednak nie zaprowadziły mnie do żadnego konkretnego punktu. Na szczęście przypomniałem sobie, że opowieść można połączyć z rysunkiem i tak powstał pierwszy pomysł na stworzenie komiksu. Kilka historii miałem już praktycznie gotowych w szufladzie, wystarczyło po prostu wybrać. Padło na Imperatora, który stał się moim debiutem.
Jakich twórców komiksu cenisz?
W ostatnich latach to głównie Moebius, ale zawsze bardzo ważny jest dla mnie Andreas, Otomo Katsuhiro ze swoją Akirą (także w wersji anime), duet Mezieres/Christin z ich Valerianem, a Wieczna Wojna Haldemana i Marvano to jest coś do czego wracam regularnie. Ogromną frajdę sprawia mi Hellboy Mignoli. A ostatnio, w dużej mierze dzięki synowi, odkrywam na nowo Akirę Toriyamę i jego nieśmiertelnego Dragon Balla.
Kto jest dla ciebie inspiracją przy tworzeniu komiksów?
Tworzenie komiksów to dla mnie po prostu jedna z wielu form opowiadania historii. Uważam, że to właśnie ona jest najważniejsza. Jeśli porusza jakiś ważny dla mnie temat, stara się odkryć jakiś aspekt natury człowieka, czy świata, w którym on żyje, to jest to coś, co lubię najbardziej. Inspiracją dla mnie zatem są przedstawiciele wszelkich sztuk. To na początek: Julio Cortazar, Gabriel Garcia Marquez, Murakami, ale także Jacek Dukaj i Stanisław Lem oraz Steinbeck czy Stephen King – to są po prostu mistrzowie opowiadania historii. Jeżeli chodzi o sztukę filmową to obawiam się, że bliskich mi twórców jest zbyt wielu, aby ich wszystkich tu wymienić i w sumie w zależności od mojego nastroju, kto inny wysuwa się na prowadzenie. Zawsze jednak są mi bliskie takie dzieła jak Zakazana Planeta z 1956, Alien i Aliens, The Thing z 1982, ale także Casablanca, czy w ogóle Humphrey Bogart jako detektyw Philip Marlowe, Blade Runner (obie części), Odyseja kosmiczna 2001 i Lśnienie Kubricka zawsze przyprawiają mnie o ciarki, zresztą Full Metal Jacket tak samo. Nie jestem w stanie także ignorować talentu Zemeckisa czy Spielberga, Davida Lyncha, Olivera Stone’a, Wesa Andersona itd. Lista bez końca. Praca tych ludzi wpływa na mnie twórczo we wszystkich aspektach, mam na myśli wizualną stronę, ale także sam sposób prowadzenia opowieści.
Czy fantastyka naukowa także ma na ciebie wpływ?
Zdecydowanie tak. Mam wrażenie, że ten nurt pozwala na stworzenie światów niezwiązanych bezpośrednio z niczym, co teraz dzieje się na świecie, bądź działo się w historii, z czym czytelnik mógłby mieć osobiste emocje, a zatem przekazywane treści mogą być uniwersalne i dostępne dla każdego odbiorcy. Poza tym fantastyka naukowa to zawsze jakaś próba przewidywania przyszłości. Wiadomo, że wiele tych wizji autorów science fiction się sprawdza lub chociaż jest na drodze do ziszczenia się. Możemy dzięki niej trochę podejrzeć, co nas czeka, a często nie są to wizje optymistyczne. Fantastyka naukowa często może być dla nas przestrogą skłaniającą do refleksji nad naszym teraźniejszym życiem.
W twoich komiksach jest dużo architektury. Interesujesz się nią?
Ponownie, zdecydowanie tak. Z wykształcenia jestem architektem i mam kilkunastoletnie doświadczenie w tym zawodzie. Ta pasja i doświadczenie pokazały mi jednoznacznie, że architektura, która większości z nas jawi się jako po prostu budynki, tak naprawdę jest czymś o wiele większym. Architektura to tworzenie przestrzeni do życia głównie dla ludzi. To natomiast sprawia, że sposób ich kształtowania w ogromnym stopniu wpływa na jakość naszego życia. Dobrze zaprojektowana pomaga organizować aktywne wspólnoty; indywidualna kondycja psychiczna każdego z nas w dużej mierze zależy od tego w jakim środowisku mieszkamy, czym na co dzień jesteśmy otoczeni. Uważam, że te rzeczy mają ogromny wpływ nie tylko na relacje międzyludzkie, ale także relacje człowieka z otoczeniem, czyli środowiskiem w jakim mieszka; mówiąc krótko, naturą. Tematy, o których chcę opowiadać w swoich komiksach, to właśnie próby zbadania ludzkiej natury, a z wyżej wymienionych powodów architektura wydaje się bardzo pomocna.
Czy żyjemy w złotej erze komiksu?
Ciężko powiedzieć. Zależy co uznamy za złoto. Z pewnością ogromny wpływ na odbiorców tej sztuki mają komiksy superbohaterskie, które swój największy boom miały pewnie w drugiej połowie XX w. Nie było wtedy Internetu, który dziś zapewnia ogromną ilość bodźców werbalnych, więc historie pełne akcji były rozchwytywane.
Było to z pewnością złoto w sensie popularności medium.
Dziś natomiast, kiedy wielu twórców pragnie przekazać coś więcej niż tylko samą rozrywkę, okazuje się, że komiks może być bardzo poważną formą artystycznego wyrazu. Nawet w nurcie superbohaterskim zaszły poważne zmiany, ponieważ ci niegdyś niezniszczalni i nieskazitelni herosi dziś mają poważne kryzysy egzystencjalne, dylematy moralne, kłopoty z adaptacją w otaczającym ich świecie.
Jestem zdania, że obecnie komiks jest równoprawnym członkiem klubu o nazwie Sztuka. W każdej z jej rodzajów, niezależnie, czy to jest film, dramat, literatura, czy choćby malarstwo, mamy przykłady utworów różnej jakości artystycznej, ale nikt nie podważa zasług, jakie wniosły w kształtowaniu świadomości społecznej i uwrażliwianiu odbiorców na płaszczyźnie kulturalnej. Jestem pewien, że obecnie komiks, zagospodarowuje takie same aspekty poziomu artystycznego, jak i misyjnego, co inne rodzaje sztuki. I z tych powodów, myślę, że złota era komiksu jest jeszcze bardziej złota niż dotychczas. Ma to jednak cenę niższej popularności.
Jak z twojej perspektywy zmienia się podejście do komiksu w Polsce?
No, cóż. Myślę, że bardzo powoli, ale jednak to podejście zmienia się na lepsze. Mam na myśli, że coraz więcej ludzi zauważa, że komiks może także opowiadać o sprawach, mówiąc bardzo skrótowo, poważnych, a nie tylko być kolorową książeczką dla dzieci, czy humoreską, samą rozrywką. Oczywiście, te aspekty komiks również zapewnia i jestem zdania, że to bardzo dobrze. Chodzi mi o to, że teraz jest w komiksie dużo więcej i ludzie powolutku zaczynają to dostrzegać. Oczywiście chciałbym, aby działo się to szybciej, ale jest jak jest. Mam jedynie nadzieję, że np. taki wywiad jakiego teraz udzielam, pomaga w propagowaniu tej świadomości.
Czy możesz opowiedzieć o komiksach, które do tej pory wydałeś (Imperator, Kod)?
Imperator to jednotomowa historia i w najogólniejszym zarysie opowiada o tym, jak bardzo życie we własnej bańce informacyjnej, może być inne od rzeczywistości poza nią. Kiedy zaczynałem pracę na tą opowieścią, chciałem aby to zjawisko przedstawiało jakiś dobrze wszystkim znany aspekt społeczny i wybrałem, że będzie to zaślepienie władzą. Główni bohaterowie komiksu bez przerwy są rzucani w różne światy, o których istnieniu nie mieli pojęcia, ponieważ widzą tylko to, co pragną zobaczyć. Miotają się miedzy science fiction i fantasy. Starałem się także dać czytelnikowi szanse na dodanie swojej płaszczyzny interpretacji, aby niejako przez lekturę trochę stał się jednym z uczestników wydarzeń. Dzięki temu ta płaszczyzna jest osobista i nawiązuje do jego przeżyć czy wrażliwości. Taki zabieg miał skłonić do szczerej refleksji nad sprawami, które dotykają nas dziś i to właśnie dziś każdy z nas musi sobie z nimi radzić. A to wszystko dlatego, ponieważ uważam, że przemyślenie jakichś spraw, zastanowienie się nad naturą jakiegoś zjawiska, może pomóc nam w codziennym życiu.
Kod to z kolei nieco dłuższa historia podzielona na trzy tomy i istnieje jako zamknięta całość. Bardzo istotnym tłem dla dziejących się tam wydarzeń jest ogromne miasto przyszłości i tym razem, w przeciwieństwie do Imperatora, starałem się, aby była to wizja realna. Samo miasto cały czas istnieje i jako całość nie podlega większym zmianom, ale bohaterowie są porozstawiani z różnych stron jednej zagadki. Skupiłem się głównie na trzech aspektach, dlatego właśnie trylogia. Starałem się jednak dodać wiele różnych możliwych postaw społecznych, czy zobrazować różnice światopoglądowe czasem mało znaczących postaci, aby urzeczywistnić świat przedstawiony i tym samym przekonać odbiorcę do realności samych poruszanych problemów. Ponownie, moim głównym zamierzeniem, było skłonić czytelnika do własnych refleksji, które pomogą mu w odbieraniu otaczającej go dziś rzeczywistości.
Twoje komiksy przyciągają uwagę: są czarno-białe, a same okładki są intrygujące. Jak wyglądała praca nad nimi? Który komiks cenisz najbardziej?
Traktuję te słowa jako komplement, więc bardzo za nie dziękuję. Czerń i biel moich prac wynika z różnych powodów. Z jednej strony jest to hołd dla tego medium i dla moich autorytetów w tej dziedzinie /Moebius, Andreas/. Z drugiej zaś czysty pragmatyzm. Ponieważ całe swoje rysownicze życie stosowałem techniki monochromatyczne, więc operowanie kolorem zajmuje mi nieproporcjonalnie więcej czasu, a wiadomo, że dziś nikt z nas nie ma go w nadmiarze. Okładki natomiast, staram się, by nie były jednoznaczne, aby nie zdradzały od razu ważnych aspektów przedstawianych historii, albo żeby rzucały światło na cześć historii, która z pierwszego rzutu oka nie jest oczywista. Jeżeli efektem tego jest zaintrygowanie, to mam poczucie, że mi się udało.
Sama praca nad moimi wszystkimi komiksami do tej pory wyglądała dość podobnie. Najpierw muszę mieć skończoną opowieść, czego efektem jest krótkie opowiadanie, albo schematyczny układ zdarzeń, a w przypadku Imperatora była to próba stworzenia sztuki teatralnej. Tę część nazywam scenariuszem. Potem tworzę krótki opis dla każdej z plansz, ale naprawdę minimalny, w postaci równoważnika zdania. Dzięki temu wiem, ile stron mnie czeka do narysowania i powoli zaczynają się tworzyć konkretne kadry w mojej głowie. Następnie zasiadam do rysowania kompozycji dla planszy, którą chce narysować i jest to taki mały bazgroł, zrozumiały prawdopodobnie tylko dla mnie. I wreszcie przychodzi czas na prawdziwe rysowanie. Najpierw podrys ołówkiem, potem tusz w postaci cienkopisów precyzyjnych i pędzelka. Potem skanowanie i edycja komputerowa, która w głównej mierze polega na złożeniu wszystkiego do druku. Jeżeli chodzi o czcionkę, to jestem zdania, że moje odręczne pismo nie nadaje do publikacji, a zagłębianie się w licencje czcionek dostępnych w internecie przerosło mnie nerwowo, stworzyłem więc własny font na podstawie swojego odręcznego pisma.
Jak na razie wydaję swoje komiksy samodzielnie, więc mam na głowie całą pracę wydawniczą, czyli wspomnianą edycję cyfrową, a potem ogarnianie drukarni, dystrybucji i marketingu. Bardzo pomocna jest w tym Gildia.pl. Musze o niej wspomnieć, bo dzięki temu portalowi w ogóle niezależni twórcy mają szansę wydostać się na szerszy rynek niż tylko okoliczni znajomi.
A który cenię najbardziej? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Może jeszcze mój dorobek jest zbyt mały, aby któraś pozycja wysuwała się bardziej na czoło. Z każdym swoim komiksem uczę się czegoś nowego, więc jestem z każdym emocjonalnie związany na inny sposób. Nawet szorty, które popełniłem są dla mnie w jakimś sensie równie ważne co pełnowymiarowe albumy, ponieważ zawsze staram się w nich powiedzieć o czymś dla mnie ważnym. I tak zbieram na razie te doświadczenia i troskliwie je w sobie pielęgnuję, ponieważ czuję, że moje największe osiągnięcie jest jeszcze przede mną, a w jego realizacji całe to doświadczenie będzie bardzo pomocne.
Imperator nawiązuje do twórczości Moebiusa. To był twój debiut komiksowy. Jak go wspominasz?
Imperator był dla mnie szkołą. Praca nad nim pokazała mi, jak wiele rzeczy jest do zrobienia przy opracowaniu komiksu, o których nie miałem wcześniej pojęcia. Było to obarczone emocjonalną huśtawką i dużym stresem. W efekcie jednak bardzo wiele się nauczyłem i nie mam na myśli tylko warsztatu rysowniczego, ale głównie wszystkiego, co dzieje się naokoło, aby taki komiks mógł otrzymać swoją ostateczną formę i nadawał się do publikacji. Ogromną pomocą dla mnie wtedy było środowisko komiksowe. Za pośrednictwem Internetu, czy na targach komiksowych otrzymałem bardzo wiele wskazówek od już bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek. Nieocenioną pomocą była (i do dziś jest) Kasia Kamieniarz, która opiekowała się wtedy sporą częścią niezależnego polskiego komiksu, a także zajmowała się redakcją drugiego wydania Imperatora, co zdecydowanie poprawiło jego jakość (Kodu zresztą też).
Gdzie można śledzić informacje na temat twojej pracy i gdzie można kupić komiksy?
Staram się zamieszczać swoje dokonania na stronie internetowej: www.lukaszbalutart.vsble.me i w mediach społecznościowych takich jak: Instagram: www.instagram.com/lukaszbalut Facebook: www.facebook.com/lukaszbalutart Zachęcam do śledzenia! Na dziś zakup moich komiksów jest możliwy jedynie na Gildia.pl i jeśli wystawiam się na targach, to bezpośrednio ode mnie. Wtedy można zdobyć album łącznie z autografem, czy wrysem i nawet zamienić parę słów z autorem.
Niespodzianie odziedziczyłeś majątek po anonimowym bogatym artyście z zastrzeżeniem, że sporą część (kilkaset tysięcy dolarów) musisz wydać na stworzenie i promocję komiksu. Co robisz?
Przestaję się martwić o płynność finansową, co pozwala poświęcić znacznie więcej czasu na pracę twórczą. Wyciągam zatem wszystkie swoje opowieści z szuflady i zamieniam je na komiksy. Jednocześnie zbieram paczkę kreatywnych osób, które zajmują się animacją, muzyką, dźwiękiem i tworzymy razem historie poboczne w postaci filmów krótkometrażowych czy utworów muzycznych. Pokazujemy nasze treści za pomocą różnych mediów, co pozwala dotrzeć do różnych ludzi, a co za tym idzie wieść o wielkiej potędze medium komiksowego rozprzestrzenia się i następuje oświecenie w narodzie, który zaczyna kupować komiksy na wielką skalę, co pozwala twórcom rozwijać się i dawać nam coraz więcej wspaniałych historii.
No wiem, trochę mnie poniosło, hehe.
Stworzenie jednak kooperatywy twórców na zasadzie coworkingu, gdzie kilkoro autorów w jednym miejscu działają nad różnymi projektami już wydaje się bardziej realne. Przy takich pieniądzach, można by przynajmniej spróbować rozkręcić taką komórkę artystyczną, nie martwiąc się o koszty jej działania przez jakiś czas, czy osiągniecie błyskawicznego sukcesu. Przy takim zajęciu jak rysowanie komiksów, potrzebna jest ogromna ilość pracy, wytrwałości i zaangażowania. Jeśli nie trzeba się martwić o finansowe zaplecze, wpływa to bardzo pozytywnie na jakość powstających albumów. Dodatkowo, praca w towarzystwie innych kreatywnych osób, które mają swoje projekty, owocuje samonapędzającą się machiną wzajemnej inspiracji.
Jeżeli chodzi o promocję komiksu, to jest to dla mnie bardzo ciężki orzech do zgryzienia. Zauważyłem, że w Polsce świat komiksu jest na tyle jeszcze niewielki, że tradycyjne formy promocji trafiają w większości do osób, które i tak już są do takiej formy artystycznej przekonane. Należałoby znaleźć sposób na dotarcie do tych pozostałych. Czyli tych, którzy traktują komiks nie do końca poważnie. Wierzę, że znalazłaby się część, która mogłaby zmienić swoje poglądy. Byłoby to cenne dla naszego świata kultury.
Żaden jednak taki spadek nie majaczy na moim horyzoncie, wiec to tylko takie gdybanie.
Jeśli dotarliście do końca, jestem wam ogromnie wdzięczny. Trzymajcie się zdrowo! Łukasz Bałut.
Dzięki i powodzenia w kolejnych projektach!






Kategorie:
- Akcje
- Discord
- DKK
- Duchologia
- Eventy
- Fandom
- Fantastozofia
- fantastyka
- Fun
- Grafika
- Historia
- Kanał Miłośników Fantastyki
- Komiksy
- Książki
- Kultura
- Niezal
- Ogólne
- Online
- Opowiadania
- Popkultura
- przemyślenia
- Sprawy klubowe
- Wywiady
- Własna twórczość
Tagi:
- #architektura
- #biel
- #czerń
- #człowiek
- #Discord
- #DKK
- #droga która się nie kończy
- #fandomy
- #fantastyka
- #grafika
- #Imperator
- #Kanał Miłośników Fantastyki
- #klub miłośników fantastyki
- #KMF SAGITTA
- #kmf10
- #kmfsagitta.pl
- #Kod
- #komiks niezależny
- #komiksy
- #Kruszon
- #niezal
- #online
- #polski komiks niezależny
- #popkultura
- #projekty
- #Sagitta
- #sagittarianie
- #science fiction
- #sprawy klubowe
- #szorty
- #Twoja wizja fantastyki
- #twórcy komiksowi
- #wywiady
- #własna twórczość
- #zima z Sagittą
- #życie klubowe w Polsce
- #złota era polskiego komiksu
- #Łukasz Bałut
Nie udało się załadować powiązanych wpisów.
Komentarze z Kosmosu