Przewijanie do góry

Wujek Sknerus i Dziesięciocentówka Nieskończoności 

01/13/2025 | JPawello

Nie da się ukryć, że od pewnego czasu Egmont dba o fanów komiksów z kaczkami. Mamy serie, kolekcje, wydania tańsze, droższe i kolekcjonerskie. Nie da się narzekać, chociaż i tak ponarzekam. Przydałyby się integrale z innymi klasykami na wzór wielkiego Donalda i oczywiście Kwantomas. Podpowiadam Egmontowi, nie trzeba się męczyć z mozolnym składaniem, są już takie wydania.

Ok, popatrzmy na kolejną odsłonę Wujka Sknerusa w twardej okładce, raczej dla fanów i kolekcjonerów, m.in. ze względu na dołączone grafiki; szczęśliwcy mogli zdobyć sześć! Miłośnicy wydań popularnych mogą sięgnąć do Gigant Poleca, też znajdą historię Aarona i włoskich rysowników oraz rysowniczek. Aaron gwarantuje pewien poziom historii, chociaż to i tak bardziej rzemiosło niż artystyczne cuda. Wolę go z mniej oczywistych serii. Ale, ale… Tak! To marvelowskie kaczki! Zaglądając do opinii możecie być lekko przytłoczeni – nie ma bardzo entuzjastycznych, za to sporo jest krytycznych :} Na pewno jest to hołd scenarzysty dla klasyków i to daje się odczuć, razem z nawiązaniami. Jednocześnie, mamy tutaj historię unowocześnioną i rysowaną, może nie nowocześnie, ale inaczej, tak po trykotowemu. Co do strony graficznej – nie mam zastrzeżeń i nie uważam (jak niektórzy), że lepsza byłaby kreda, że niby lepsza kolorystyka i bardziej pasowałaby do dynamicznego charakteru opowieści. Fani Kaczych opowieści (starszych i nowszych) powinni być zachwyceni.

Sama historia jest raczej wstępem do czegoś dłuższego i mamy konkretne patenty znane z komiksów superbohaterskich, w tym multiwersum. Wyszło całkiem nieźle i sensownie, szkoda że tak krótko. Sam komiks liczy niewiele ponad trzydzieści stron a resztę zajmują dodatki: wywiady z twórcami, poczynając od Aarona, galeria okładek, dodatek pokazujący „kuchnię komiksową”, szkice i ukryte odniesienia, gdyby ktoś miał problemy z odniesieniami.

Mam nadzieję, że to początek czegoś dłuższego i nie będzie to zagrożeniem dla klasyków. Utrykotowienie kaczek na siłę niekoniecznie przyciągnie czytelników lubiących ciągłą akcję, ale pokazuje też talenty twórców i ich możliwości. Nie chciałbym kolejnych tasiemcowych serii o superbohaterach Marvela przebranych za kaczki i w tym uniwersum (są już takie próby Donald-Wolverine, Donald-Thor). Ktoś napisał, że dodatki i wywiady są ciekawsze niż sam komiks. Nie byłbym aż tak brutalny, ale trudno coś więcej napisać o historii, która szybko się zakończyła. Właśnie! Punktem wyjścia jest zmiana jednej ze znanych historii i pojawienie się złego Sknerusa. Oczywiście, można się domyślić zakończenia. Czy kupić? Tak, z zastrzeżeniem, że to jednorazowa przygoda i ciekawostka dla fanów kaczek.

Kategorie:

Tagi:

Nie udało się załadować powiązanych wpisów.

Komentarze z Kosmosu

Zostaw komentarz

Przewijanie do góry